Etykiety

10.15.2012

"Dwa brzegi ponad tęczą" Ewa Pisula-Dąbrowska


Kazimierz Dolny, jak dla mnie,jest jednym z najciekawszych, najpiękniejszych i najromantyczniejszych miast w Polsce.  Ma w sobie urok malutkich włoskich miasteczek, gdzie życie toczy się bardzo leniwie i powoli. Kiedy rozmawiam ze znajomymi, to mało kto zna to miejsce i wyraźnie ożywia się na moje wspomnienie o nim (dotychczas byłam w nim 3 razy). Tylu zabytków w jednym miejscu nie spotkałam dotąd nigdzie. Kazimierz Dolny od jakiegoś już czasu przyciąga niezliczoną ilość turystów, miłośników sztuki i kultury filmowej. Tutaj odbywa się słynny festiwal filmowy "Dwa brzegi".

Okładka książka jest strzałem w dziesiątkę. Idealnie oddaje klimat tego niewielkiego miasteczka. To właśnie z tym kojarzy mi się Kazimierz Dolny. Z długim czytaniem, który umila filiżanka kawy lub herbaty na Rynku Głównym.

Książka "Dwa brzegi ponad tęczą" to olbrzymi zbiór (ponad 400 stron) opowiadań o życiu, które tętni w Kazimierzu Dolnym. Bohaterami opowiadań są zwyczajni mieszkańcy tego urokliwego miasta, którzy przeżywają tutaj swoje wzloty i upadki. Mimo, że są różnym wieku i mają czasem zupełnie inne priorytety łączy ich jedno - miejsce zamieszkania i nierozerwalna, emocjonalna z nim więź. Krótkie historie dostarczają nam niezapomnianych emocji, snując wywody nie tylko na tematy międzyludzkie, ale z nie mniejszą atencją porusza tematykę zwierząt, a nawet roślin!

Jest to jedna z najbardziej czarujących i urokliwych książek, jakie przeczytałam. Czyta się ją bardzo powoli po to, aby nie stracić nawet słowa, aby jak najdłuższej cieszyć się urokiem Kazimierza Dolnego. Jest zabawna ale i momentami zmusza do refleksji.  Jest jak ciepła herbata i koc w zimowy dzień. Dla mnie nabrała jeszcze innego znaczenia.  Czytając książkę poczułam jak bardzo tęsknie za swoją ojczyzną i jak okrutnie brakuje mi znajomych widoków. Łąk i lasów w okolicznych wsiach, zapachu palonych liści, długich spacerów wzdłuż znajomych brzóz, miałczenia kotów, denerwującego szczekania mojego psa, wydarzeń kulturalnych, a przede wszystkim ludzi, którzy nadają temu wszystkiemu sens. Cudownie było przypomnieć sobie te chwile.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

6 komentarzy:

  1. Brzmi naprawdę zachęcająco, więc może któregoś dnia ją przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oj, aż się wzruszyłam z przejęcia. Bardzo chciałabym ją przeczytać!

    Kazimierz kojarzy mi się z pierwszymi wspólnymi wakacjami z Marcinem. Kręcił nosem, bo nigdy o tym miejscu nie słyszał. Nasi znajomi stukali się w czoła, że jedziemy w miejsce dla emerytów, że na pewno nie będzie co robić itd. itd.

    Tymczasem my oboje pokochaliśmy tamte strony. Cudowne, spokojne, malownicze miejsce. Jesteśmy smętni, nie potrzebujemy dyskotek, aby dobrze się bawić. Spędziliśmy cudowny czas i marzymy o tym, aby jeszcze tam wrócić. I na pewno to zrobimy :)

    Już wiem jaką książkę zażyczę sobie na imieniny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tą świadomość, że ludzie myślą o tym miejscu jak o drugim Ciechocinku :) Mój mąż jeszcze tam nie był ze mną, ale planujemy wizytę na maj lub kwiecień, w zależności od tego kiedy wrócę z Helsinek.

      A książkę kupiłam też kilku osobom z rodziny i rozdam na święta:)

      Usuń
  3. Właśnie czytam "Dwa brzegi... ". Książka jest cudowna tak jak Kazimierz :) Byłam tam więc wiem co mówię. I marzy mi się znów odwiedzić to magiczne miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka fantastyczna.Szkoda że ją już przeczytałam.Ale jeszcze sięgnę do niej posmakować! Dziękuję to była prawdziwa przyjemność.D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...