
Jestem zachwycona z powodu Oscara dla Meryl Streep. Wczoraj byłam na "The iron lady" i przyznaje, że nikt lepiej nie zagrał by byłej premier. Bardzo poruszający film, opowiadający o odważnej, stanowczej i konsekwentnej kobiecie.
Jednak dziś nie o tym. W 1954 roku statuetka powędrowała do mojej ukochanej Audrey za rolę w "Roman Holiday"(mój mąż m

Czasami chciałabym "wskoczyć" do takiego filmu, do tamtym czasów, niby takich samych, a jednak zupełnie innych. Za dużo dziś pogoni, nerwówki, zawiści, egoizmu, za mało optymizmu, miłości, radości i umiejętności cieszenia się z drobnych rzeczy. Tak, tak. Niby każdy to wie, a i tak mam wrażenie, że nie bardzo rozumie.

Te filmy niesamowicie mocno na mnie oddziałują. Audrey w prawie każdym swoim filmie ukazuje prostą, uroczą i niewymuszoną zarazem radość z życia. Jest świeża, dziewczęca, jej buzia aż promienieje szczęściem. Ma w sobie coś, co mnie zaraża. Wprawia w znakomity nastrój i powoduje uśmiech od ucha do ucha. Podsumowując : Audrey jest dobra na wszystko!
A wy? Widzieliście już "Rzymskie wakacje"? Jakie filmy dla Was są lekiem na całe zło tego świata i poprawiają Wam humor lepiej niż cokolwiek innego.
Śniadanie u Tiffany'ego :) uwielbiam! Ostatnio mamy z córką lekkiego świra na punkcie bajki Bambi2, genialny dubbing! Bardzo mało filmów oglądam :(
OdpowiedzUsuńPrzyznam szczerze, że Bambiego nie oglądałam:) Pewnie dlatego, że nie mam dzieci, bo rozumiem, że ich posiadanie wzbogaca naszą wiedzę na temat animacji:)
UsuńA "Śniadanie u Tiffany'ego" ubóstwiam, oglądałam chyba z 10 razy i również jest dla mnie złotym klasykiem.
Uwielbiam "Rzymskie..." i "Śniadanie..." :) Mam zamiar zakupić sobie jeszcze kilka innych pozycji filmowych z Audrey, bo bardzo lubię filmy z jej udziałem :) Ja również rzadko oglądam filmy, nad czym ubolewam...
OdpowiedzUsuńPolecam Ci w takim razie "Zabawną buzię" oraz "Sabrinę", a także "Miłość po południu" - wszystkie z Audrey. Wydaje mi się, że w Empiku czy Media Markt, widziałam całą serię - chyba 6 płyt - niezły kąsek dla fana:)
UsuńFilm widziałam, bardzo mi się podobał :) Co, do leku na całe zło świata to nie ma dla mnie ani takiej książki, ani filmu. Jak coś mnie martw, to literatura, kino przestają istnieć.
OdpowiedzUsuńDosiak ja muszę mieć odskocznie w postaci filmów, bo inaczej bym oszalała. Jak mnie coś gryzie, to za dużo myślę, zaczynam się załamywać i w konsekwencji mam coraz gorszy nastrój.
UsuńNie pamiętam, czy widziałam, ale przepadam za Audrey :) Polecam książkę autorstwa jej syna, cudna.
OdpowiedzUsuńDziękuję za reklamy filmów z Audrey, zachęciły mnie do obejrzenia "Śniadania u Tiffany'ego" (dawno temu oglądałam "Funny face" i niewiele pamiętam), a potem się już wciągnęłam bezpowrotnie :) przepiękne filmy, takie pogodne i optymistyczne, na przekór współczesnym produkcjom, które wyciągają coraz gorsze brudy, byle tylko je sprzedać.
OdpowiedzUsuńNie ma za co:)
UsuńZgadzam się z Tobą, filmy z Audrey odrywają od naszej rzeczywistości.