Na dworze mróz aż strach. Szczerze mówiąc, liczyłam na rychłe przybycie wiosny i niestety... zawiodłam się. Siedzę w mieszkaniu zagłębiając się w nauce, obowiązkach i przyjemnościach. Jednak wolałabym robić to wszystko na powietrzu, oświetlana przez promienie słońca. Oglądam moje zdjęcia z wakacji i strasznie za nimi tęsknie. Nie tylko za beztroską, bo tej również mi brakuje, ale za ciepłem, zapachem kwiatów i owoców. A tu co? Ciemno na dworze i temperatura ujemna... ani widu ani słychu poprawy. Przed chwilą słyszałam, że od jutra ma padać śnieg. Pozostawię to bez komentarza.
Jak mówią - Co nas nie zabije, to wzmocni! Staram się więc uzbroić w cierpliwość i uprzyjemniać sobie czas na różne sposoby. Dziś, oprócz czytania "Nauki po prostu", zafundowałam sobie pyszną latte z pistacjową czekoladą obsypaną kawałkami gorzkiej czekolady, brązowym cukrem i pianą do sufitu. Niby drobnostka a potrafi tak bardzo wpłynąć na mój nastrój.
Ostatnio sporo czasu poświęcam na myślenie o moim weselu. Wielki dzień zbliża się nieubłaganie, a ja kompletnie nie przejmuje się t
Cudownie mi się czytało ten post :). I fakt - impreza jest dla gości. Jeśli ja kiedyś przypadkiem również będę wychodzić za mąż, postaram się o maksymalne ograniczenie gości, pompy i w ogóle. No, ale się zobaczy ;).
OdpowiedzUsuńMimo wszystko mam nadzieję, że pomimo obecnego zobojętnienia będziesz się świetnie bawić :).
A ja już czuję wiosnę ;-) pomimo zimna za oknem. Na regale stoi piękny bukiecik tulipanów (moje ulubione kwiaty), a przy oknie, z dnia na dzień, coraz piękniej rozwija się hiacynt - piękny widok ;-)
OdpowiedzUsuńA co do wesela to... myślę, że jeszcze przyjdzie czas, kiedy mocniej poczujesz chęć uczestniczenia w przygotowaniach, a tym czasem... życzę przyjemności.
A u mnie już czuć wiosnę, pięknie słoneczko grzeje w plecy, dni są dłuższe, a ja chodzę mniej senna- czego i Tobie życzę. A co do wesela- zobaczysz, jeszcze poczujesz klimat. Mój brat też w tym roku się żeni i umnie to teraz temat numer jeden, choć do ślubu jeszcze kilka miesięcy :)
OdpowiedzUsuńRównież z utęsknieniem czekam wiosny...
OdpowiedzUsuńCo do ślubu rozumiem Ciebie całkowicie:). Sama też nie lubię wesel i mam nadzieję jakoś przetłumaczyć rodzinie, że wolę kameralne przyjęcie niż huczną imprezę. Będzie ciężko, ale cóż... Powodzenia w przygotowaniach!!
A ja nie czekam na wiosnę i dzięki temu unikam rozczarowania i jak przyjdzie to ja będę zaskoczona ;).
OdpowiedzUsuńNarobiłaś mi takiej ochoty na kawę, że chociaż godzina już późna, to chyba sobie zrobię.
A co ucieczki po mszy, to masz moje poparcie. Uwielbiam takie akcje i miny gościny byłyby bezcenne :D.
Dzięki dziewczyny! Im dłużej myślę o tej potencjalnej "ucieczce" tym bardziej mi się to podoba! haha
OdpowiedzUsuń