Etykiety

4.21.2013

"Z innej bajki" Jodi Picolut, Samantha van Leer


         "A skąd wiesz, że sama nie jesteś z książki? I że ktoś o tobie teraz nie czyta"?
 Do autorki  miałam dotychczas ambiwalentny stosunek. Z jednej strony wiedziałam, że zajmuje się ona bardzo masową prozą, którą potajemnie czytają wszystkie gospodynie domowe. Jednak coś podpowiadało mi, że może warto zaryzykować i taki rodzaj powieści dawkowany małymi porcjami, pomoże mi chociaż na chwilę odprężyć szare komórki. Doznałam pewnego rodzaju pozytywnego zaskoczenia, ale w wielki zachwyt nie wpadłam.

Pomysł na książkę wyszedł od córki autorki - Samanthy van Leer. We wstępie Picolut przyznaje, że wspólne pisanie książki, kosztowało je sporo wyrzeczeń. Należy przyznać, że pomysł jest znakomity i dotychczas nie spotkałam się z taka konwencją fabuły.

Główną bohaterką powieści jest 15-letnia Delilah - dziewczyna bardzo odosobniona, wyalienowana, kochająca książki i nieco pozbawiona typowych rozrywek dostępnych dla młodych. Jest taka z własnego wyboru. Nie sili się na udawanie innej niż jest. Nastolatka wychowuje się sama z matką. Jej ojciec odszedł do innej kobiety i założył z nią nową rodzinę. Właśnie dlatego czytana przez nią powieść o księciu, którego ojciec zmarł w rycerskiej walce, tak bardzo przypadła jej do gustu. Delilah zna baśń nieomalże na pamięć. Pewnego dnia zauważa, że rysunek, przedstawiający młodego księcia Olivera, zmienił pozycję i przemówił ludzkim głosem. Okazuje się, że świat przedstawiony za pomocą szeregu liter, żyje w środku książki naprawdę.

Akcja toczy się na dwóch różnych torach. Z jednej strony mamy typowe, bardzo nudne życie Delilah i królewskie, najeżone przeszkodami życie księcia Olivera. Oboje są świadkami nietypowej dla siebie sytuacji i pragną połączyć swoje światy. Czy jednak jest to możliwe? Czy wszystkie powieści mają szczęśliwe zakończenia?

Swojego e-booka pochłonęłam w kilka godzin. Tak bardzo wciągnęła mnie historia, że zapomniałam o całym świecie. Gratuluje córce autorki genialnego pomysłu o istnieniu światów równoległych, z których jedno dzieje się po zamknięciu przez czytelnika książki. Końcówka jest również dość niebanalna i ...baśniowa.

Świetna powieść, idealna raczej dla młodszych czytelniczek, chociaż mając te 25-lat równie mocno przeżywałam każdy zwrot akcji.

Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

7 komentarzy:

  1. Bardzo lubię książki Picoult, ale muszę sobie je dawkować. Nie wyobrażam czytania jednej po drugiej. "Z innej bajki" też pewnie kiedyś przeczytam, chociaż jakoś odstrasza mnie to, że autorka napisała ją wspólnie z córką. Może jestem zbyt podejrzliwa, ale mam wrażenie, że Picoult chce po prostu wylansować córkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei w ogóle nie znam twórczości Picoult. Jeśli to faktycznie pomysł jej córki, to ma co lansować :)

      Usuń
    2. Jeżeli pomysły jej córki to pewnie, w tym nie ma nic złego. Oby tylko pomysły nie były Picoult, wykonanie też, a nazwisko córki na okładce.

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, czego mogę się po książce spodziewać, w końcu "baśniowość" jest bardzo szerokim pojęciem:) Podoba mi się jednak pomysł na fabułę i skoro piszesz, że nawet zakończenie nie pozostawia niedosytu i jest niebanalne, to fajnie byłoby przeczytać:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj. Przyjemna lektura na majówkę :)

      Usuń
  3. Nie czytałam, ale wydaje się być fajna i ten cytat początkowy mistrzostwo ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na cytat od razu zwróciłam uwagę i trzeba przyznać, że pobudza wyobraźnie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...