Orlando Figes jest znanym
brytyjskim historykiem, miłośnikiem kultury i historii Rosji,
autorem wielu książek, laureatem prestiżowych nagród w dziedzinie literatury. W 2007 roku natrafił on na zbiór
prywatnych, długo skrywanych w tajemnicy listów, które zostały
dostarczone do Stowarzyszenia Memoriał. Ich treść tak dogłębnie
poruszyła Figesa, że postanowił na ich podstawie oraz długich
rozmów z ich autorami, przybliżyć czytelnikom historię niezwykle
trudnej i pięknej miłości z okrutnymi realiami Gułagu w tle.

"Swieta siedziała do
późna w bibliotece Wydziału Fizyki,a potem szła do oddalonego o
trzy kilometry instytutu Lwa przy placu Miusskim. Siadała na jednej
z ławek na dziedzińcu i czekała na Lwa, który wychodził zwykle
około ósmej i odprowadzał ją do domu. Pewnego dnia Lew był tak
zmęczony, że zasnął w laboratorium i obudził się dopiero o
dziewiątej. Swieta wciąż na niego czekała. Wybuchnęła śmiechem,
kiedy się dowiedziała, że usnął."
Niestety cierpiała na
depresję, co w ZSRR było tematem tabu. Obywatele bowiem mieli być
silni, zawsze gotowi do pracy i pełni zapału. Choroba dała jej się
we znaki jednak nieco później, kiedy Lew odbywał karę w Peczorze.
Ich sielanka nie trwała
jednak długo. W 1941 na teren Rosji wkroczyły wojska niemieckie i
dla obywateli Rosji nastały ciężkie czasy. Młodego wówczas Lwa
wojsko niemieckie aresztowało. Od tego momentu utracił wszelkie
kontakty nie tylko z rodziną, ale przede wszystkim ze Swietą. Był
to dla niego trudny okres, nieomalże przepłacony życiem. Czekały
go długie i żmudne ucieczki lasami i polami, głód i mróz. Jako
człowiek z wysokim wykształceniem dostał propozycję szpiegowania
dla wroga. Niemcy wiązali z nim duże nadzieje, bowiem bardzo dobrze
znał język niemiecki. Lew odmówił i postanowił uciec, kierując
się w stronę Polski. Mijały długie miesiące, a Swieta nie miała
żadnej informacji o swoim ukochanym. Depresja mocno nadszarpuje jej
zdrowie, a bezsenne noce nie dają wytchnienia. W 1945 roku Lew
zostaje uznany jako wróg polityczny. Ktoś doniósł władzom, iż
rozmawiał w języku niemieckim z Hitlerowcami. Nie znając
szczegółów ich polemiki, wydano okrutny i niesprawiedliwy wyrok.
Od 1946 roku do 1954 roku Lew przebywał w Peczorze, obozie pracy dla
najgroźniejszych zdrajców narodu rosyjskiego.
Po 5 latach milczenia -
latach cierpienia, walki o życie i przetrwanie Lew postanawia
napisać list do swojej ciotki, pytając ją o losy rodziny i Swiety.
Odpowiedź przychodzi natychmiast i sprawia, że w sercu Lwa rodzi
się światełko nadziei. Swieta żyje. Od tej chwili między
dwojgiem nawiązuje się pełna rozpaczy, pytań o przyszłość,
wyrazów miłości i obaw korespondencja, trwająca 8 długich lat.
Opisują sobie mijające dni, zmieniające się pory roku, trudny
życia w Gułagu i zwykłe, codzienne sprawy.
Do pierwszego wyznania
miłości dochodzi w jednym z pierwszych listów nadesłanych przez
Swietłanę. Był to list przełomowy, który "do głębi
poruszył" Lwa.
"Chciałabym tylko
zobaczyć, że jesteś obok, kiedy się rano obudzę, a wieczorem
opowiedzieć Ci, co się stało wszystko, co się stało w ciągu
dnia, popatrzeć Ci w oczy i przytulić się do Ciebie. Ale na razie
wystarczyłoby, gdybym dostała Twój dziesiąty list. To wszystko
napisałam dlatego, że chcę Ci powiedzieć cichutko tylko trzy
słowa – dwa są zaimkami, a trzeci czasownikiem (we wszystkich
czasach jednocześnie: przeszłym, teraźniejszym i przyszłym)."
Cóż
mogę powiedzieć o tej lekturze? Jest to niesłychanie wzruszająca opowieść o miłości, która musiała czekać na siebie długie 13
lat. Swieta odwiedziła Lwa w Peczorze kilka razy, jednak były to
wyprawy często nielegalne, ryzykowne i bardzo krótkie. Ich uczucia i
więź między nimi były silniejsze niż długa rozłąka i znoje
wojny. Książka nie obrazuje jedynie historii miłości Lwa i
Swiety. Ukazuje nam życie w czasach wojny i powojennej Rosji, realia
przymusowej pracy w obozach, a także losy przyjaźni Lwa i jego
współwięźniów. Wszystko to stanowi piękną lekcję historii i
głęboko zakorzenia się w świadomości czytelnika.
Książka dodatkowo
wzbogacona jest o zdjęcia przedstawiające Lwa i Swietłane na
różnych etapach ich życia, ilustracje oraz mapki obrazujące plany
kombinatu drzewnego, w którym pracował Lew. Najbardziej jednak
wzrusza zdjęcie z 2002 roku, na którym siwiutka Swietłana spogląda
pogodnie zza swoich grubych okularów, a siedzący obok Lew uśmiecha
się do aparatu jakby chciał tym uśmiechem pokazać nam jak silna
potrafi być miłość, która przetrwała najgorsze.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Magnum
Na pewno przeczytam. Historia nie byłaby niczym niezwykłym, gdyby nie zdarzyła się naprawdę. Bohaterowie tej książki muszą być naprawdę silnymi i kochającymi się ludźmi.
OdpowiedzUsuńBohaterowie książki niestety nie dożyli jej premiery. Lew zmarł w 2008, a Swieta w 2010. Jednak na końcu autor zamieścił krótką opinię syna małżeństwa i dodał, że są dumą, zarówno dla dzieci, jak i wnuków.
UsuńSzkoda, że nie doczekali premiery. Niemniej dobrze, że ktoś spisał i upamiętnił ich historię.
UsuńCiekawa recenzja :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się spodobała:)
Usuń