
"W 1672 roku, purytański sędzia Jonathan Wooley skazuje na stos czarownicę Jennifer i jej ojca Daniela. W 300 lat później wiedźma powraca, by zemścić się na potomku sędziego. Jest nim Wallace Wooley, kandydat na senatora. W noc poprzedzającą jego ślub z Estellą, Jennifer podaje mu napój mający sprawić, że mężczyzna zakocha się w niej. Niestety przez przypadek wypija go sama."

Inaczej wyobrażałam sobie ten film. Chyba zbyt dobrze znam film "Czarownica" z Nicole Kidman. Oba te filmy niewiele mają jednak wspólnego. Ich fabuła jest zupełnie inna, lecz równie zabawna. Idealna komedia na taką brzydką pogodę - jak dziś. Aktorka grająca czarownicę idealnie wczuwa się w swoją rolę. Zyskując ludzkie ciało postanawia pomścić potomka sędziego, który przed laty skazał ją i jej rodzinę na stos. Chytry spisek wymyka się jednak spod kontroli czarownicy. Po projekcji filmu wykryłam u siebie dość mocny ból mięśni brzucha, wywołany wybuchami śmiechu. Polecam.
ps: wczoraj zaczęłam oglądać "Wojnę i Pokój" z Audrey Hepburn (dostałam na nowy rok od narzeczonego). Film trwa 200 minut, więc oglądam go "na raty". Jak tylko dokończę, zdam relację:)
Oooo, w takim razie czekam na recenzję filmu z Audrey :) Sama chciałam go obejrzeć, ale naprawdę ciężko mi się zebrać do tak długiego filmu - może pomysł z ratami sprawdzi się i u mnie ;]
OdpowiedzUsuńFilmu nie oglądałam, ale pożyjemy to zobaczymy ;)
OdpowiedzUsuńNie znam, ale brzmi ciekawie :D Też oglądam filmy na raty ;P
OdpowiedzUsuń