
"Co ja tutaj robię?
Myśl ta nie ma - wbrew pozorom - podstaw filozoficznych ani muzycznych, a jedynie odnosi się do spostrzeżenia, że pedałując cały czas mniej więcej prosto, dotarłem do punktu wyjścia, czyli małego, ciemnego zaułka na tyłach sklepu monopolowego, prawdopodobnie w dzielnicy Kanamecho [czyt. kanamecioo]. Coś na tym sklepie jest napisane i nawet drugi znak od lewej wygląda jakoś znajomo... może to nama, czyli surowy? Czy tak się pisze Shinamachi?
Ulica, oczywiście, nie ma nazwy; jest na to za mała. Wskakuję na siodełko i już mam ruszać, kiedy w jednej z bocznych alejek okalających sklep dostrzegam coś obiecującego: automat z napojami. Zawsze warto sprawdzić - do tajników sztuki przetrwania na tokijskiej ulicy należy wiedza, że w każdej wiosce można znaleźć jeden automat, który - dziw nad dziwy - jest zepsuty, czyli można w nim kupić piwo, sake, czasem japońską whisky (paskudztwo) albo japońską wódkę (wyjątkowe paskudztwo) dwadzieścia cztery godziny na dobę. Podjeżdżam bliżej - JEST! Ciemne przyciski; można kupić piwo. Normalnie wszystkie przyciski do wybierania różnych puszek z piwem zgodnie z wymogami prawa japońskiego powinny być od godziny 23:00 podświetlone czerwonym znakiem: wyłączone.
Pokrzepiony na ciele i duchu kupuję jeszcze jedną puszkę (220 jenów, raz się żyje) i odjeżdżam szukać dalszych przygód. Daleko nie zajechałem.
Dwóch miejscowych policjantów, leniwie pedałując na swoich stalowych rumakach, wyraźnie kieruje się z drugiego końca ulicy w tę stronę".
Bardzo wciągająca i zadziwiająca książka! Student anglistyki postanawia, po obronie pracy licencjackiej, wyjechać do Japonii. Nie przypuszcza, że spędzi tam kolejne 10 lat swojego życia. Mężczyzna poznaje innych gajdzinów (cudzoziemców), którzy stają się jego przyjaciółmi i wspólnie borykają z zagadkami innej kultury. Praktycznie każda strona książki, przynosi nam nowe, fascynujące ciekawostki dotyczące Japonii.
To co mnie zaskoczyło to między innymi automaty z napojami na każdym rogu ulicy. Nie było by w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w automatach można nabyć ciepłą kawę w puszce a nawet przeróżne rodzaje piwa. W Polsce istnieje kilka mitów dotyczących tego kraju. Jako przykład maseczki na twarz... Byłam święcie przekonana, że chodzi o kwestię zabezpieczenia się przed infekcjami wirusowymi i bakteryjnymi. A prawda jest zupełnie inna. Dlaczego w japońskich toaletach trzeba zakładać specjalne łapcie i pod żadnym pozorem nie można wtargnąć w nich na salony? Dlaczego należy umyć się przed wejściem do wanny? Te i dziesiątki innych odpowiedzi na nurtujące pytania, odnajdziecie w "Bezsenności w Tokio". Gorąco polecam!:)
Mmm. Ta książka była cudowna, chciałabym ją sobie kupić. Idąc za ciosem przeczytałam również "Zagubieni w Tokio", ale ona już mniej zachwycała. A szkoda.
OdpowiedzUsuńA ja muszę w końcu zapolować na literaturę japońska. Co prawda miałam już okazję zapoznać się z twórczością Murakamiego ale i z miłą chęcią siegnę po inne tego typu dzieła.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie.
Nie miałam okazji do tej pory zapoznać się z książkami o Japonii, czy w ogóle o Bliskim Wchodzie. Aczkolwiek mam na nie wielką ochotę :) .
OdpowiedzUsuńZapisane w kajeciku .
Chyba czas zainteresować się literaturą japońską
OdpowiedzUsuńZachęcam oj zachęcam! Mam w planach kolejne tytuły tego autora, nawet już wypożyczyłam dwie:)
OdpowiedzUsuńhm.. ciekawa się wydaje.. chyba przeczytam :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej książce, aczkolwiek nie mam ochoty jej przeczytać . Ale znam kogoś kto lubi te klimaty, więc z chęcią mu ją polecę ;P
OdpowiedzUsuńDopisuje do listy!!!
OdpowiedzUsuńhttp://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/
czytałam ją jakiś czas temu :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę warto było przebrnąć przez taka ilość kartek :)
biedronko warto było z całą pewnością:)
OdpowiedzUsuń