
"Stany Zjednoczone, 1929 r., barwne czasy prohibicji. Dwaj muzycy przypadkowo stają się świadkami gangsterskich porachunków, które weszły do historii pod nazwą "masakry w dniu Świętego Walentego". Obawiając się, że panowie w kapeluszach, z bronią w marynarce, zechcą zlikwidować także ich, przebierają się za kobiety i dołączają do żeńskiego zespołu jazzowego. Jego gwiazdą jest urocza Sugar Kane - Polka z pochodzenia, która pomimo prohibicji nie rozstaje się z napełnioną piersiówką i rozgląda się za bogatym mężem. Obaj panowie daliby się poćwiartować dla jednego pocałunku z uroczą dziewczyną. Niestety, na przeszkodzie w nawiązaniu interesującej znajomości staje fakt, iż wszyscy sądzą, że mają do czynienia z uroczymi absolwentkami konserwatorium muzycznego - Daphne i Josephine, a nie Joe i Jerrym. Panowie mają jeszcze inne kłopoty - okazuje się, że na Florydzie, gdzie akurat koncertuje ich zespół, odbywa się wielki zjazd gangsterów, w tym także ich znajomych z Chicago, którzy bardzo chętnie starliby obu muzyków z powierzchni ziemi... "
Bardzo dawno się tak nie uśmiałam!:) Film jest, jak dla mnie, prześmieszny. Co prawda, niezbyt fascynuję się Marilyn i jej rola nie zrobiła na mnie wrażenia, jednak pomysł na film i jego wykonanie - pierwsza klasa. Dwoje młodych muzyków w pogoni za pracą, wplata się w porachunki z gangsterami. Zostają zmuszeni do szybkiego podjęcia pracy w żeńskim zespole muzycznym. Oczywiście mężczyźni zyskują nowe osobowości i ukrywają swoje prawdziwe "ja". Z całego zamieszania wynika tylko kupa śmiechu. Film przyniósł mi 2 godziny rewelacyjnego relaksu. Chociaż dzisiaj była "moja pogoda". Jak tylko widzę za oknami deszcz, moje życie nabiera barw:)
Ja jestem uprzedzona do tego filmu właśnie przez MM. Nie należę do jej miłośniczek i nie rozumiem całego zachwytu nad jej osobą.
OdpowiedzUsuńNawet o nim nie słyszałam. Ale może kiedyś obejrzę. Dla mnie MM jest tylko postacią z plakatu i tą sukienką, którą podwiewa. Oto wszystko, co o niej wiem ^^.
OdpowiedzUsuńA ja widziałam i nie uważam Monroe za jakąś wybitną aktorkę:)
OdpowiedzUsuńFilm bardzo mi się podobał, jednak za MM nie przepadam.
OdpowiedzUsuńNie znam nikogo, kto by cenił MM:) I coś w tym musi być. Na pewno była interesującą postacią ale faktycznie zbudzała zachwyt swoim wyzwoleniem seksualnym a nie grą.
OdpowiedzUsuńTo moim zdaniem jedna z lepszych komedii w historii kina i kojarzenie jej tylko z Marilyn Monroe robi jej mnóstwo krzywdy... Jack Lemmon i Tony Curtis są tu niesamowici, a dialogi zabijają (śmiechem). A "Nikt nie jest doskonały." to jeden z lepszych tekstów filmowych. :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten film. :)
A ja właśnie się wybieram na ten film, bo mają go u nas grać w niedzielę. Po takiej rekomendacji jestem przekonana,że spędzę miły wieczór.
OdpowiedzUsuńDeszcz...lubię przy nim zasypiać, ale w dzień mnie dobija ;)
mag
Byłąm na Pół żartem pół serio, rzeczywiście-miałąm ubaw po pachy. Klasyka to jednak poziom:) Tak samo zakochałam się w widzianym niedawno "Bonnie i Clyde"
OdpowiedzUsuń