A co przede mną? Ostatnie wydarzenia sprawiły, że mam więcej samozaparcia i zapału do wszystkiego. Moja praca licencjacka potrzebuje może jeszcze jednego dnia, aby poczuć , że jest dziełem skończonym:) Egzaminy już za tydzień, ale jakoś nie stresuje się. Denerwowałam się przez całe 3 lata moich studiów, a tak na prawdę był to stres nadaremny. Wolę uczyć się spokojnie, bez pośpiechu. A jak jeszcze do nauki przygrywa mi ulubione radio RMF Classic (polecam), to już w ogóle nic mi do szczęścia nie potrzeba więcej. Jestem pewna, że jakoś dam sobie rade. Przecież zawsze dawałam!:) Odliczam godziny do środy, kiedy to wreszcie po około 2 miesiącach pojadę na wieś do mojego narzeczonego i wybawię się z kotami,psami i wszystkim co żyje. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze...
Nadeszła to pora dnia przeznaczona tylko i wyłącznie czytaniu. I w tym momencie zanurzam się w stronice powieści "Lata". Następnym razem muszę Wam koniecznie o niej opowiedzieć.
ps: ostatnio dosłownie połknęłam następne 6 tomów japońskiego komiksu "Suppli", opowiadającym o młodej kobiecie Fuji. Strasznie wciąga i niesamowicie relaksuje. A poza tym ma ładną oprawę graficzną....






Kolmanko, wiem, że przyznasz mi rację dopiero po obronie, ale ja już teraz to napiszę: obrona pracy, czy magisterskiej, czy licencjackiej, to formalność, jeśli pracę pisało się samemu i nie było studentem olewającym :) Rozumiem, że masz ją w następny poniedziałek? Będę trzymać kciuki :)
OdpowiedzUsuńObrona to 10 minut wstydu i tytuł masz w kieszeni :)
OdpowiedzUsuńJak już to napisałyśmy droga Kolmanko to jesteśmy wielkie:)
Za egzaminy trzymam kciuki, będzie dobrze na pewno, ja już mam je za sobą (lalala).
Pobytu na wsi zazdroszczę!
Poradzisz sobie :). A to "Suppli" mnie ostatnio interesuje, bo wszędzie je widzę - to Twoja sprawka ^^.
OdpowiedzUsuńUff no to trochę mnie uspokoiłyście:) A do Suppli jak najbardziej zachęcam.
OdpowiedzUsuńWidzę, że jesteśmy na podobnym etapie. Tyle tylko, że ja mam problemy z promotorem, który w ostatniej chwili przeczytał analizowany przeze mnie dramat i pokreślił mi pół pracy, bo nagle odkrył, że ma inną interpretację faktów...
OdpowiedzUsuń