
"Nim osiągnęła trzydziestkę, Elizabeth Gilbert miała wszystko, o czym powinna marzyć nowoczesna, wykształcona, ambitna Amerykanka - męża, dom za miastem, dobrą pracę. Mimo to nie była kobietą ani szczęśliwą, ani spełnioną. Nękał ją niepokój, smutek i rozterki. Przeszła przez wyczerpujący rozwód i popadła w ciężką depresję, przeżyła nieszczęśliwą miłość i całkowicie odrzuciła wszystko, czym, jak jej się zdawało, miała być.
"Jedz, módl się, kochaj" mówi o tym, co może się zdarzyć, kiedy bierzemy odpowiedzialność za nasze własne zadowolenie z życia. Mówi również o przygodach, jakie mogą się przydarzyć kobiecie, która nie chce już dłużej starać się powielać utartych wyobrażeń. Jest to opowieść, która poruszy każdego, kto kiedykolwiek obudził się rano z nieodpartym pragnieniem zmian.
Prawa do ekranizacji kupiła wytwórnia Paramount Pictures. Główną rolę ma grać Julia Roberts."
Historia ciekawa, wciągająca i dająca do myślenia. Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Przede wszystkim za odwagę ale i za upór w dążeniu do celu. Elizabeth postanawia w ciągu roku mieszkać w trzech różnych miejscach. Za cel obiera Włochy, Indie i Indonezję. Czas spędzony we Włoszech mija jej głównie na jedzeniu, piciu oraz oddawaniu się przyjemnościom. Używając słów mojej ulubionej dziennikarko-kucharki Nigeli Lawson - po prostu celebruje życie. Podczas pobytu w Indiach, kobieta dołącza do tamtejszej aśramy, oddaje się modlitwie i medytacji. Ta lekcja ma jej przybliżyć Boga i nauczyć pokory. Końcowym etapem podróży, okazuje się Indonezja, gdzie poznaje wspaniałych przyjaciół a nawet miłość. Zapewne każda z nas chciałaby przeżyć taką historię, zwiedzić tyle krajów i poznać tylu ciekawych ludzi. Z tego co słyszałam, książka napisana została, na podstawie wspomnień autorki. Wybaczcie, ale wydaje mi się to nieprawdopodobne. Kobieta przez rok nie pracuje, a funduszy starcza jej na wszystko. Nie ma żadnych problemów z mieszkaniem,podróżą , nikt jej nie okradł. Nie zna nikogo w danym punkcie świata, a po paru dniach ma serdecznych przyjaciół. Dowiadując się o sytuacji finansowej nowo poznanej kobiety, kupuje jej dom. Jak dla mnie fikcja. Nie chcę Was zniechęcać do tej lektury, bo sama książka jest na prawdę wspaniała i cudowna. Lekka i porywająca. Taka w sam raz na zimowe dni i noce.
Nie podobała mi się ta książka chociaż pomysł jeżeliby wcielić w życie oczywiście mając na to tyle pieniędzy żeby bez zmartwień podróżować po trzech krajach na I to jest niezły :)
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy dobrze kojarzę fakty, ale Gilbert dostała zaliczkę na tę książkę - i dlatego miała pieniądze. A to, że tak jak piszesz, pewne wydarzenia zdają się z lekka nieprawdopodobne, za bardzo mi w trakcie lektury nie przeszkadzało - po prostu trafiłam na nią w baaardzo odpowiednim momencie życia;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
bardzo ciepła recenzja książki, pewnie nie trafi w moje ręce, za to film z chęcią obejrzę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
też jestem ciekawa ekranizacji, niestety nie wiem kiedy ma wejść do kin.
OdpowiedzUsuń