
"Wybitna powieść psychologiczno-obyczajowa współczesnego japońskiego pisarza. Historia przyjaźni dwóch chłopców z domu dziecka, Kiku i Hashi, porzuconych przez matki w niemowlęctwie w dworcowym schowku. U progu dorosłości wyruszają do Tokio, nieprzyjaznego ludziom molocha, by szukać swego miejsca w życiu. Jeden zostaje piosenkarzem, drugi chce wszystko zniszczyć... Pełna zaskakujących scen i dziwacznych postaci rzecz o lękach dzisiejszego świata, łącząca czarny humor, absurd i makabreskę."

Wasilij Aksionow " Moskwa-kwa-kwa"
"Groteskowa powieść wybitnego rosyjskiego pisarza-dysydenta z życia moskiewskiej elity w ostatnim roku „panowania” Stalina. Do luksusowego wieżowca wprowadza się słynny poeta Kirył Smielczakow. Ma najlepszego protektora: samego Stalina, z którym nocami popija koniak przez... telefon. Poeta zakochuje się w pięknej Glice, studentce i „tęczowej dziewicy socjalizmu”, a Wódz, owładnięty paranoją spisku i najazdu na Kreml marszałka Tito, zleca mu specjalna misję... Niepowtarzalny styl, wykorzystujący język komunistycznej propagandy."

"Nie sposób wyobrazić sobie burzy, którą wywołała Sadayakko w trakcie tournee po Stanach Zjednoczonych i Europie w 1899 roku. Świat po raz pierwszy ujrzał prawdziwą gejszę - a co więcej, najbardziej ubóstwianą gejszę Japonii, tak piękną, że ówczesny premier wydał majątek, żeby pozbawić ją dziewictwa."
Od rana siedzę i skutecznie odhaczam kolejne punkty w swoim grafiku, słuchając przy tym mojego najukochańszego, boskiego i ze wszech miar najlepszego Freddiego M(niedługo kolejna rocznica jego śmierci). Ostatnie dni były mało przyjemne dla mnie i mojego Filipa, bowiem jego babcia już 3 raz w tym roku doznała udaru mózgu. Wiadomo, że w takich chwilach za wesoło nie jest nikomu. Babcia ma już 88 lat, a i tak całkiem nieźle się trzyma i jak tylko się z nią spotykamy, tryska humorem.
Może pomyślicie ,że mi strzeliło, ale zapisałam się na kurs japońskiego. Myślę , że to ogromny wpływ twórczości Murakamiego. Klimat jego książek, jak same wiecie, jest....no nie do opisania. Nie wiem jak pociągnę te 4 języki, ale sama tego chciałam, więc nie ma na co narzekać i wiecznie marudzić:P Zmykam robić domową pizzę dla ukochanego:)
Oo "Madame Sadayako" brzmi ciekawie...
OdpowiedzUsuń4 języki? :) Ja nie mogę nauczyć się jednego a co dopiero czterech....
eee tam, na pewno jakbyś spróbowała to i 4 języków,byś się nauczyła. Wystarczy z 30 minut dziennie, polecam.:)
OdpowiedzUsuńW pierwszej chwili pomyślałam, że to nowa książka H.Murakamiego , a to inny Murakami chociaż i tak mnie zaciekawił;)
OdpowiedzUsuńFajnie , że zapisałaś się na japoński może za kilka lat będziesz czytać książki Murakamiego w oryginale (sama tak chciałabym) :)
Tak na marginesie co do tych 4 języków to przypomniała mi się pewna scena z filmu "Jestem na tak" kiedy to główny bohater zapisał się na koreański. Polecam ten film :)
hehe no wyobraż sobie, że jak widziałam zapowiedzi książki "Dzieci ze schowka" byłam na 100%pewna, ze to TEN Murakami:P
OdpowiedzUsuńteż się przyczaję na te dzieci ze schowka, przydałby się bogaty mikołaj :)
OdpowiedzUsuńWzięłam dziś z księgarni ŚK katalog, mnie również zainteresowały te japońskie pozycje. A ja zastanawiałam się ostatnio nad studiami - japonistyka bądź sinologia i bardzo żałuję, że w Łodzi nie ma wydziału orientalistyki na UŁ :((( bo opłaty za tego typu studia na uczelni niepaństwowej niestety przyprawiają mnie o mdłości :( A i ilość godzin przeraża - nie dość że w tygodniu ledwo żyję wracając z pracy, to jeszcze calusieńki weekend (dosłownie od rana do wieczora) spędzałabym na zajęciach :(
OdpowiedzUsuńEch, może na emeryturze będzie więcej czasu ;-P
heheeh też liczę na to,że te stosy kupowanych książek przydadzą się w jesieni mego życia:):D
OdpowiedzUsuń