
Oj troszkę mnie tu nie było... Mam jednak dobrą wymówkę:)
Ostatnie sylwestrowe dni spędziłam ze znajomymi w Amsterdamie. Miasto dość specyficznie. Dla miłośników kultury i sztuki raczej nie jest godne polecenia (poza muzeum Van Gogha i Rembrandta). Zdecydowanie jest to raj dla rowerzystów - nigdy nie widziałam tyle rowerów w jednym miejscu i tak licznych ścieżek rowerowych. Odniosłam wrażenie, że turyści przyjeżdżają do Amsterdamu w jednym celu - marihuana i prostytutki (słynne red light, widziałam - przerażająco smutne).
Byłam pozytywnie zaskoczona porządkiem w komunikacji miejskiej - czyste i punktualne tramwaje, skanowanie kart przy wejściu, wysoka kultura. U nas niestety się tego nie uświadczy.
Jestem bardzo zmęczona po długiej podróży, nieprzespanych nocach i przeziębieniu, więc na tym skończę na dziś.
Na koniec pragnę życzyć Wam Szczęśliwego Nowego Roku, pełnego niecodziennych i ekscytujących zdarzeń, niezapomnianych książek oraz optymizmu i radości każdego dnia;)

zazdroszczę wizyty w Amsterdamie,też chciałabym się kiedyś tam wybrać :)
OdpowiedzUsuńNa pewno wróciłaś z niezapomnianymi wrażeniami :)) Również wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
OdpowiedzUsuńTobie również wszystkiego najlepszego, dużo wrażeń czytelniczo-filmowych i dobrych ludzi wokół
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuń