Etykiety

1.19.2012

Andrzej Turczyński „Andriej Rublow. Mistrz niewidzialnej strony”


Autor danej książki ma już spory dorobek literacki, ale dla mnie, przyznaję szczerze, jest to pierwsze z nim zetknięcie. Andrzej Turczyński publikuje felietony, opowiadania, wiersze i tłumaczenia od ponad 50 lat, jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, ale znany jest raczej niewielkiemu kręgowi czytelników. Sądząc po przeczytanej przeze mnie książce, jego utwory są głęboko zanurzone w europejskim dziedzictwie kulturowym, posiadają warstwę filozoficzną, teologiczną oraz humanistyczną. Traktują o człowieku, Bogu, sztuce, historii, duchowości – rzeczach, będących obecnie passe i zepchniętych do lamusa. Może i sprawia to, że literatura Andrzeja Turczyńskiego nie szturmuje pierwszych miejsc na listach bestsellerów, ale za to czyta się ją wspaniale.

Nie inaczej jest z „Andriejem Rublowem”, czyli specyficzną, beletryzowaną biografią najsłynniejszego malarza średniowiecznej Rusi Kijowskiej (przodkini dzisiejszej Rosji). Andriej Rublow to żyjący w XIV i XV w. rosyjski malarz ikon, uznany za prawosławnego świętego. Choć z jego dorobku do naszych czasów nie ocalało zbyt wiele, a to, co przetrwało wieki nie zawsze daje się bezsprzecznie przypisać jego autorstwu, to jest on najbardziej znanym rosyjskim „ikonopiscem” a jego „Trójca Święta” jest jednym z największych skarbów malarstwa dawnych czasów.

Napisałam, że książka Andrzeja Turczyńskiego to pewnego rodzaju biografia. Nie jest ona jednak oparta na źródłach historycznych czy porządku chronologicznym. Nie jest to również tylko i wyłącznie fikcja. Jednak autor nie skupia się na datach, na potwierdzeniu istnienia i dokonań Rublowa w skąpych materiałach z tamtego okresu, na tym jak postrzegali i opisywali malarza jemu współcześni. Nie, opowieść o Andrieju Rublowie jest snuta jakby przez samego bohatera. Z jego myśli, snów i rozmów wyłania się obraz mnicha, człowieka pobożnego, oddanego życiu duchowemu, ale przede wszystkim artysty. Malarza, który talentem i wizją wyprzedzał swoje pokolenie, przez co nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem. A w owych czasach, kiedy ikony malowano tylko zgodnie z kanonem, niezrozumienie mogło łatwo skończyć się obwinieniem o herezję. Rublow nie buntował się przeciwko nienaruszalnym, „świętym” zasadom – ale jak każdy wielki artysta szukał własnego środka wyrazu. W pokorze, wytężonej pracy, nauce u mistrzów i dalszym rozwoju własnej ścieżki Rublow, jak się zdaje, znalazł to czego szukał: znalazł sposób na przedstawienie Świętej Trójcy by była ona zrozumiała w swojej prostocie, skłaniała do modlitwy i zachwycała pięknem Dobra i Boga. I właśnie to powolne zbliżanie się do ideału (olśnienia? iluminacji) jest osią tej książki.

Zupełnie podobnie rzecz ma się z filmem „Andriej Rublow” Andrieja Tarkowskiego, który nie przypadkiem został przecież dołączony do książki. Ten znakomity rosyjski reżyser również skupił się na odkryciu Rublowa jako artysty, wielkiego talentu i jednocześnie pobożnego mnicha, bystrego obserwatora świata i jego tytułowej „niewidzialnej strony”. Film Tarkowskiego to także wspaniały obraz rosyjskiego średniowiecza, walk z tatarami, budowy potęgi przyszłego imperium.
Muszę przyznać, że zarówno książka, jak i film, to nie lada gratka. Prawdziwa uczta dla ducha! Książka porusza wyobraźnię i jednocześnie łagodzi nerwy, nastraja na duchowe refleksje. Film to klasyka rosyjskiego (tak na prawdę to sowieckiego) kina, wyżyny artyzmu, rzecz nielekka i niełatwa ale doskonała.

Liczącą sobie niemal 600 lat ikonę Andrieja Rublowa „Trójca Święta” można oglądać w Galerii Tretiakowskiej w Moskwie. Czy będą nam towarzyszyły uczucia podobne do tych, gdy Rublow pokazał swoje dzieło po raz pierwszy:

„I stało się, jakby nagle stanęło słońce i poruszyła się ziemia. Jakby cały świat oniemiał z zachwytu, bo żadne ze znanych słów nie jest wystarczająco dokładne, aby oddać urodę Rublowowego dzieła. Bo jak opowiedzieć łagodność? Dobroć? Mądrość? Jak wyrazić to, co się czuje i odczuwa? Jak?”.

Za egzemplarz dziękuję portalowi Sztukater.pl oraz Wydawnictwu W Drodze

2 komentarze:

  1. Nie przepadam za biografiami, nawet podanymi w takiej formie. Skusiłabym się ewentualnie na film ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...