
"Pewnego dnia siedmiu drwali postanawia znaleźć dla siebie żony. Nieokrzesani mężczyźni nie mogą poradzić sobie z tradycyjnymi oświadczynami, dlatego decydują się porwać z pobliskiego miasteczka upatrzone wcześniej kandydatki. Niespodziewanie z pomocą kawalerom przychodzi zimowa aura... "
Uśmiałam się po pachy. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Wielki jak dąb chłop, mieszkający z 6 braćmi,zauważa, że jego dom obrasta kurzem i brudem, nie ma co jeść a jakość odzienia pozostawia wiele do życzenia. Wyrusza więc na łowy. W miasteczku napotyka niczego nie świadomą dziewczynę i żeni się z nią od ręki. Dziewczyna jest wniebowzięta, ponieważ zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia. W drodze do domu wyśpiewuje ballady o miłości, zbiera polne kwiaty.
Kiedy jednak na miejscu zastaje braci małżonka i dochodzi do niej w co została wplątana, zaczyna stawiać warunki. Daje im niezłą szkołę (chociaż wiadomo, w tamtych czasach role kobiet ograniczały się tylko do jednego -opieki nad domem i mężem). Uczy mężczyzn jak zdobyć serce kobiet i wyrusza z nimi na pobliski festyn...
Resztę musicie zobaczyć sami. Byłam pod ogromnym wrażeniem tańca, który zamieszczam poniżej.
Jutro recenzja filmu "To wspaniałe życie" z roku 1946:)
Hahaha :D Już z Twojego opisu chce mi się śmiać :P
OdpowiedzUsuńBardzo przyjemny film :) I taki kolorowy!
OdpowiedzUsuńCzekam już na jutrzejszą recenzję :)
Mozliwe, że jak wpadnie mi w łapki:) A na "to wspaniałe życie" za każdym razem płacze:)
OdpowiedzUsuńhmmmm nieeee!
OdpowiedzUsuń