
"Oryginalna i zabawna powieść obyczajowo... - kulinarna! Julie, nowojorska sekretarka przed trzydziestką, sfrustrowana swym nudnym życiem, postanawia przez rok zrealizować 524 przepisy, wypełniające słynną amerykańską książkę kucharską sprzed lat, napisana przez Julię Child (postać autentyczna). Ambitnej kucharce-amatorce kibicują: mąż, przyjaciółki i brat. Przepisy są coraz trudniejsze, a dania coraz dziwaczniejsze, ale nie może się już wycofać, bo sprawę nagłaśniają media... W nowym filmie grają m.in. Meryl Steep i Amy Adams. "
Czy w naszym życiu potrzebne są wyzwania? Czy każda kobieta osiągając pewien wiek, czuje potrzebę dokonania czegoś wielkiego? Bohaterka, a zarazem autorka książki "Julie&Julia" decyduje się ugotować 524 potraw, pochodzących z książki kucharskiej Juli Child. Daje sobie na to rok. Okazuje się to biegiem z przeszkodami. Kiedy czytałam o trudnościach wyciągnięcia szpiku z kości krowiej lub gotowanych móżdżkach kozich,wiedziałam, że kobieta jest zdesperowana i z całą pewnością ukończy projekt. Motywują ją przyjaciele i przede wszystkim mąż, dla którego powinni chyba postawić pomnik za cierpliwość i dobroć. Julie ma swoje humory, kaprysy i potrafi "rzucać mięsem" w niedosłowny sposób. Czasami się dziwiłam jak ten mąż z nią wytrzymuje, ale okazuje się , że jednak daje radę. Poza drobnymi wadami Julie, bije z niej radość z życia, ambicja i przede wszystkim determinacja. Zastanawiałam się czy ja sama mogłabym podjąć się podobnego zadania. Od razu porzuciłam tę myśl. Kocham gotować dla mojego narzeczonego, ale niestety musiałaby rzucić studia, prace i czytanie... no i przede wszystkim zarabiać fortunę na potrzebne mi składniki. Także dla mnie jest to póki co awykonalne. Książka jest lekka, lecz nie głupia. Zdecydowanie polecam Wam tę pozycję a sama w najbliższej przyszłości sięgnę po film.
Kochanie, przemyśl to jeszcze raz. Może jednak rzucisz wszystko i będziesz mi gotować? ;)
OdpowiedzUsuńNawet nie spodziewałam się takiej ciekawej fabuły tej książki. Muszę się zainteresować.
OdpowiedzUsuńWidziałam tylko film - bardzo przyjemny, ale po książkę jakoś nie planuję sięgnąć. Zwłaszcza, że te opisy wyciągania szpiku itp. jakoś kompletnie mnie nie nęcą, a tematy kulinarne są mi obce ;)
OdpowiedzUsuńJa zaczęłam film, przerwałam w połowie, kupiłam książkę w listopadzie - nawet nie zaczęłam. Coś mi z "Juliami" nie po drodze :)
OdpowiedzUsuńFilipku kochany zapomnij:P
OdpowiedzUsuńKtyra, Lilithin zaryzykujcie sięgnięcie po książkę , a nóż:)
Skarletka czas na drugie podejście:)
Zapraszam Cię serdecznie po "odbiór "Kreativ Blogera
OdpowiedzUsuńhttp://cudownyswiatksiazek2.blog.onet.pl/
Mnie też się bardzo podobała :)
OdpowiedzUsuńA tak OT - dawno nie zaglądałam, a tu nowe zdjęcie - jakaś Ty śliczna !!!
ojej dziękuję :)
OdpowiedzUsuń