Etykiety

audiobook (11) czekolady (1) filmowo (81) herbaty (3) kawy (6) kącik językowy (74) kolman (2) książkowo (395) muzycznie (14) ogłoszenia drobne (6) prywatnie (130)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik językowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik językowy. Pokaż wszystkie posty

8.05.2015

"Kurs języka rosyjskiego A1" Anna Wrzesińska

Na rynku wydawniczym jest sporo podręczników do języka rosyjskiego. Osobom, które zaczynają przygodę z tym melodyjnym językiem, ciężko jest wybrać ten jeden, który spełni ich oczekiwania. Dodatkowo, rosyjski nie należy raczej do języków najpopularniejszych mimo, że jest bardzo poszukiwany przez pracodawców. Ostatnio natknęłam się w internecie na podręcznik przeznaczony specjalnie dla osób dorosłych, które nigdy wcześniej nie miały kontaktu z rosyjskim. Moja uwagę przykuła także fotografia sympatycznej kobiety, autorki książki. Pani Anna Wrzesińska jest założycielką Centrum Języka Rosyjskiego z siedzibą w Łodzi. Bez chwili wahania postanowiłam osobiście skontaktować się z autorką. Z przyjemnością weszłam do niewielkiej, aczkolwiek przytulnej szkoły językowej i spotkałam w niej pełną pasji i entuzjazmu młodą rusycystkę, która bez pomocy żadnego komercyjnego wydawnictwa wydała własny podręcznik. Sama przyznaje, że brakowało jej na rynku takiej pozycji do nauki języka rosyjskiego, która spełniłaby jej oczekiwania, nie była pełna rażących błędów i zawierała nowoczesne metody dydaktyczne.


Po powrocie do domu razem z mężem (również filologiem języka rosyjskiego) przejrzałam całość. To co zwróciło moja uwagę to kolorowa, aczkolwiek stonowana szata graficzna. Bardzo przyjemna dla oka. Okładka książki wzbogacona jest w skrzydełko, na którym zapisany jest cały alfabet rosyjski (drukowany oraz pisany). Ma to ułatwić uczniom naukę z podręcznikiem. Zamiast kartkować całą książkę, aby znaleźć cyrylicę, wystarczy odchylić skrzydełko. „От а до я" to podręcznik i zeszyt ćwiczeń w jednym. Książka zawiera także płytę CD, która umieszczona jest na końcu. W podręczniku znajduje się też sporo miejsca na własne notatki, co pozwala nam na rezygnację z dodatkowego zeszytu. Całość składa się z 8 rozdziałów, w tym 7 lekcji tematycznych i powtórki całego materiału. Do przerobienia całego zakresu potrzeba 100-120 godzin lekcyjnych. Na końcowych kartach podręcznika został umieszczony niezbędnik gramatyczny pozwalający na zrozumienie części gramatycznej przerabianego materiału.

 
Od czerwca udało mi się przerobić połowę książki. Moim nauczycielem był oczywiście mój mąż, co znacznie ułatwiło mi pracę. W książce wiele ćwiczeń polega na konwersacji z drugą osobą (partnerem z grupy). Dodatkowo zachęca nas to do konwersacji. Lekcje są dość długie, dlatego każdy rozdział musiałam rozłożyć sobie na 3-4 osobne lekcje. Jednakże, jeśli ktoś dysponuje większą ilością czasu wolnego, może próbować przerobić 1 rozdział podczas jednej lekcji (ale nie godziny lekcyjnej). To co było dla mnie miłym zaskoczeniem to lista słówek (wraz z tłumaczeniem) oraz najważniejszymi zwrotami z każdego rozdziału umieszczona na jego końcu. Nareszcie nie musiałam siedzieć z kartką i rozpisywać wszystkiego po kolei. Co tu dużo mówić? Podręcznikiem jestem zachwycona i liczę na to, że z sukcesem ukończę całość. Cieszy mnie to, że na naszym rynku pojawiła się książka, którą możemy wykorzystać w 100% bez potrzeby korzystania z dodatkowych zeszytów ćwiczeń, notatników, słowników itp. Co więcej, autorka zdradziła mi, że już niedługo ukaże się druga część książki, na którą już wyczekuję. Polecam z czystym sumieniem.






Informację o książce i dodatkowych materiałach znajdziecie tutaj 
 
O autorce:

Anna Wrzesińska jest absolwentką Instytutu Rusycystyki Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, stypendystką Instytutu imienia Aleksandra Puszkina w Moskwie, egzaminatorką międzynarodowych certyfikatów telc, absolwentką Akademii Zarządzania dla właścicieli szkół językowych i metodyków, założycielką Centrum Języka Rosyjskiego „Rosjanka” w Łodzi.







http://www.rosjanka.pl/


7.14.2015

Fiszki Plus Niemiecki dla Początkujących - zarys ogólny


Chyba zgodzicie się ze mną, że wakacje to idealny czas na szlifowanie języków obcych. Dla mnie to idealny moment na utrwalenie czy powtórzenie języka, z którym dawno nie miałam do czynienia.  I tak jest w przypadku języka niemieckiego. Uczyłam się go w szkole i później zwyczajnie nie miałam okazji. Od czasu do czasu sięgałam oczywiście po przypadkowe samouczki, jednakże nigdy nie towarzyszyły mi dłużej niż kilka tygodni. Fiszki Plus z wydawnictwa Edgard towarzyszą mi od kwietnia i od tego czasu udało mi się przebrnąć przez wszystkie 3 części. Dzisiaj przedstawię Wam całość, a w kolejnych postach podzielę się wrażeniami z nauki z poszczególnych części.

Czym są Fiszki Plus?
Metodę nauki z fiszek nie trzeba nikomu opisywać. Na rynku jest tak wiele produktów opierających się na tej metodzie, że przestała być enigmatyczna. W ofercie wydawnictwa Edgard znajdują się 3 pudełka z serii Fiszki Plus na trzech różnych poziomach zaawansowania:


  • Fiszki Plus Niemiecki dla początkujących A0-A1
  • Fiszki Plus Niemiecki dla początkujących A1-A2
  • Fiszki Plus Niemiecki dla początkujących A2-B1

Każdy zestaw składa się z pudełka w środku którego znajduje się około 1300 słów oraz wyrażeń na danym poziomie zaawansowania.  Tradycyjnie znajdziemy też 3 przegródki: "uczę się", "powtarzam" oraz "umiem".  Pomaga to w uporządkowaniu słownictwa podczas całego procesu zapamiętywania nowych słówek i zwrotów.

 Każda fiszka na awersie posiada słowo w języku niemieckim, natomiast na rewersie jego polskie tłumaczenie. Ponadto na wielu fiszkach znajduje się krótka notka z odmianą czasownika w danym czasie lub innymi wskazówkami dotyczącymi gramatyki. W lewym górnym rogu fiszki umieszczony został mały symbol dziedziny, z której pochodzi słówko.


Słownictwo uporządkowane jest w różne grupy tematyczne: wyrażenia ogólne, kraje i narodowości, liczenie, rodzina, czas, kolory, czynności codziennie, cechy, zwierzęta, dom i wnętrze, szkoła i edukacja, czas wolny, praca i zawody, kuchnia, zakupy i usługi, ubrana i akcesoria, ciało, zdrowie, pogoda, podróże i transport.

Dodatkowo producent oferuje nam Memolistę, na której wypisane są wszystkie słowa oraz kod do pobrania plików. I to właśnie te pliki są według mnie jedną z największych zalet kursu. Oprócz nagrań w formacie mp3 wszystkich słówek zawartych w kursie, otrzymujemy także program multimedialny. Tak! Po instalacji programu możemy przeglądać zestawy słówek i stworzyć z nich playlistę (niektóre słówka mogą być nam znane, więc szkoda tracić czasu na ich słuchanie). W programie znajdują się również liczne ćwiczenia w postaci quizów, wykreślanek, gier typu memory oraz test końcowy. Dzięki takiemu rozwiązaniu nauka jest czystą przyjemnością i zabawą.




Jak wyglądała moja nauka z fiszek? Czy taką formę nauki uważam za efektywną? Jakie metody wykorzystałam? Tego dowiecie się z następnego postu.

Czekam także na Wasze komentarza dotyczące nauki z fiszek. 

Fiszki znajdziecie na stronie Wydawnictwa Edgard

7.04.2014

Wygraj kurs językowy za granicą!

Wakacje powoli nabierają rozpędu. Większość z nas pewnie zamierza spędzić je na błogim lenistwie. Inni z kolei robią bardziej ambitne plany. Obiecują sobie, że przez wakacje obejrzą mnóstwo starych filmów, przeczytają wszystkie książki ulubionego autora czy też nauczą się nowego języka. No właśnie! A jakby tak uczęszczać na kurs językowy za granicą i przy okazji zwiedzić lokalne zabytki?

Spróbujcie swoich sił w konkursie organizowanym przez platformę Multikurs.pl .
Marzy Ci się Meksyk, Anglia czy Malta?

1. Nagrodą główną jest kurs językowy angielskiego lub hiszpańskiego z zakwaterowaniem.
2. Drugą nagrodą jest kurs językowy bez zakwaterowania.
3. Nagrodami dodatkowymi są:
- kurs językowy w dowolnym miejscu w szkole Sprachcaffe bez zakwaterowania
- vouchery do wykorzystania na naukę języka w wyżej wymienionej szkole
- 10 pakietów 3 dowolnych kursów online (do wyboru 5 języków) na platformie multikurs.pl


Szczegóły konkursu pod adresem ->klik


11.06.2013

"Wielki Gatsby z angielskim" M. Fihel, D. Jemielniak, G. Komerski


O "Wielkim Gatsbym" było ostatnio bardzo głośno. Dość dobry film z DiCaprio i melancholijna piosenka w wykonaniu Lany Del Rey  podbiły serca kinomanów na całym świecie. Za sprawą wydawnictwa Poltext możemy w oryginale przeczytać całe dzieło F. Scotta Fitzgeralda, bez zaglądania do słowników.

Pracuję z książką już ponad półtora miesiąca i nadal jej nie skończyłam. Materiału jest ogromna ilość i trzeba naszykować się na długie godziny nauki. Przyjemnej i efektywnej nauki języka angielskiego. Jak skonstruowana jest książka i jak wygląda nauka z nią?

W środku znajduje się 9 obszernych rozdziałów, a każdy z nich składa się z sekcji poświęconych:
-rozumieniu tekstu
-wyjaśnieniu pochodzenia zawartych we fragmentach słów i ogólnie słowotwórstwu
-gramatyce
-omówieniu aspektów historycznych i kulturalnych czytanego tekstu
-praktycznych ćwiczeń sprawdzających naszą wiedzę

Sekcja 1 to nic innego jak tekst "Wielkiego Gatsby'ego" w języku angielskim. Autorzy wyróżnili zielonymi polami trudniejsze słowa, podając ich tłumaczenie na marginesach. Nie ma się co oszukiwać. Nie jest to tekst, dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z językiem angielskim. Aby zrozumieć tekst i czerpać korzyści z tej książki, należy znać ten język co najmniej na poziomie B1-B2. Aby sprawdzić, czy dany fragment jest dla nas zrozumiały, pod każdym rozdziałem umieszczono kilka pytań kontrolnych (typu zamkniętego).


Druga sekcja poświęcona jest... słowom. Wszystkie zawiłości językowe wyjaśnione są w języku polskim. Dodatkowo czasami napotkać można wtrącenia historyczne. Pojawiają się wielkie i znane postaci mocno związane z fabułą książki. 

Rozumienie struktur gramatycznych zostaje dokładnie omówione w sekcji 3. Autorzy skupili się tutaj na wyjaśnieniu trudniejszych konstrukcji, które mogą sprawiać czytelnikom problemy. Podają także inne przykłady ich zastosowania, co znacznie ułatwia naukę. 

Strony poświęcone aspektom kulturalnym i historycznym (łącznie z postaciami historycznymi) omawianymi w książce umożliwiają lepsze zrozumienie treści tego kultowego dzieła. Dowiemy się między innymi czym była American Civil War oraz poznamy historię Rolls-Royce'a.

Ostatnia sekcja to oczywiście ćwiczenia praktyczne. Całą swoją wiedzą zdobytą podczas czytania, uczenia się gramatyki oraz  nowych słówek sprawdzamy za pomocą krzyżówek, prostych uzupełnianek i ćwiczeń typu "połącz w pary". Na końcu książki znajduje się słowniczek i klucz odpowiedzi.


Taka nauka, przynajmniej mnie, sprawia dużo radości. Jest znacznie ciekawsza niż typowe wkuwanie słówek, rozwiązywanie zadań gramatycznych czy siedzenie na lekcji grupowej. Dzięki samodzielnej pracy z książką można samemu narzucić sobie tempo. Ja założyłam, że uda przerobić mi się książkę w 9 tygodni, tzn. jeden rozdział na tydzień.  Mam nadzieję, że za 3 - 4 tygodnie będę mogła dumnie powiedzieć, iż przeczytałam klasykę w oryginale, a przy okazji poznałam setki nowych słówek, konstrukcji gramatycznych i poznałam lepiej historię i kulturę USA.

Oby więcej takich książek na naszym rynku. Polecam!

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Poltext.


9.25.2013

Codzienniki - nowy sposób na mobilizację do nauki języków obcych


Od niedawna na półkach naszych księgarń można znaleźć dwie nowe pozycje użyteczne podczas nauki najbardziej popularnych języków: angielskiego i niemieckiego. Dotychczas nie spotkałam się z takimi książkami, dlatego z wielkim zapałem rozpoczęłam pracę z pierwszą z nich - "Codziennikiem angielskim".


Książka to doskonałe połączenie podręcznika, notesu, organizera i motywatora, który pomoże nam regularnie i wytrwale szkolić język angielski. Od początku autorki pytają nas: "Po co uczysz się angielskiego"? Na pierwszej stronie powinniśmy spisać cele i motywy, jakie nami kierują. Pozwoli to nam częściej o nich myśleć i dopingować się w chwilach lenistwa.

W kolejnym kroku przechodzimy do bajecznie kolorowego kalendarza. Korzystanie z niego można zacząć od dowolnego dnia, wystarczy wpisać tylko rok na górze strony. Codziennie mamy możliwość przeczytania ciekawych cytatów, idiomów, dowcipów z Wysp Brytyjskich, przysłów i króciutkich artykułów dotyczących życia i kultury Wielkiej Brytanii i nie tylko. Tym samym każdego dnia mamy kontakt z językiem angielskim! Duża część książki jest przeznaczona również na doskonalenie gramatyki i słowotwórstwo.





Druga część książki to już miejsce na naszą inwencję. Tutaj możemy stworzyć swój osobisty plan nauki. Dokładnie określamy ile czasu w danym tygodniu przeznaczymy na naukę języka w szkole/kursach/studiach/podczas korepetycji, naukę nowych słówek, słuchanie muzyki, oglądanie filmów, konwersacje czy czytanie po angielsku. Staramy się aby wszystkiego było w miarę po równo: czytania, pisania, rozumienia i mówienia. Ważne, jest, aby za każdym razem dokładnie pisać ile czasu zajęła nam nauka. Pod koniec tygodnia robimy podsumowanie w tabelkach (znajdują się one na końcu książki). Taką samą czynność wykonujemy pod koniec miesiąca itd.


 Nie da się ukryć, że "Codziennik angielski" jest nowym, świeżym i doskonałym pomysłem dla wszystkim zabieganych ludzi, którzy mają wieczny problem z organizacją nauki. Ten oryginalny organizer i podręcznik w jednym starczy nam na pełny rok kalendarzowy nauki. Warto spróbować!

Identyczna książka dostępna jest także w wersji dla osób uczących się języka niemieckiego. Uważam, że wydawnictwo mogłoby pokusić się o wydanie podobnych codzienników do organizacji nauki innych języków obcych. Będę na bieżąco śledzić ich zapowiedzi wydawnicze.

Za książki dziękuję Wydawnictwu Poltext

9.04.2013

Angielski Slang i cytaty filmowe - fiszki


Czy można połączyć naukę z fiszek z zabawą? Jak najbardziej. Tym razem do moich rąk wpadło zgrabne pudełeczko z 500 fiszkami "Slang i cytaty filmowe". Co znajdziemy w środku?


  • 3 kolorowe przegródki do nauki z fiszkami. Zielona mówi nam o fiszkach, z których uczymy się w danym momencie. Niebieską zaznaczamy ilość kartoników, które zostały przez nas opanowane. Natomiast pomarańczowa mówi nam ile nauki jeszcze przed nami.
  • 430 fiszek ze slangiem, zarówno British jak i US. Przyznaje, że z 90% z nich widziałam po raz pierwszy na oczy. Zwroty typu " śmierć na chorągwi" czy "gęsta mgła" (pea sup!) od razu głęboko zapadają w pamięć. Poza tym to świetna rozrywka, gdy wyciąga się kolejne fiszki z czasami absurdalnymi i zabawnymi zwrotami, o których nigdy nie pomyślałam, że będę się uczyła.
  • 70 fiszek z cytatami filmowymi. Znajdziemy tutaj cytaty z takich kultowych filmów jak m.in: "Mroczny Rycerz", "Skazani na Shawshank", "Blues Brothers", "Zapach kobiety", "Cudowni chłopcy" czy "Casablanca".

Według mnie to rewelacyjny i pomysłowy produkt, który umili naukę języka angielskiego nawet osobom bardzo opornym na naukę i bardzo niechętnym tradycyjnym fiszkom. Jednak polecam ją tym, którzy na stopniu co najmniej średnio zaawansowanym opanowali język angielski. Nauka slangu w dwóch odmianach i cytatów filmowych może okazać się niezwykle pomocna przy błyskotliwej konwersacji. Mi nauka wszystkich fiszek z pudełeczka zajęła około 1,5 miesiąca, jednak nie miałam zbyt brawurowego tempa. 

Ciekawe, czy powstaną podobne fiszki  z cytatami z klasyki literatury?

Za fiszki dziękuję Wydawnictwo Edgard.

8.30.2013

"Angielski - Cold Little hand" Kevin Hadley Kryminał z ćwiczeniami


Tego jeszcze nie było. Przynajmniej ja nigdy nie miałam okazji, aby uczyć się angielskiego w takiej formie. Owszem można by wziąć pierwszą lepszą powieść w języku angielskim i zaznaczać słówka, których nie znamy, ale byłoby z tym strasznie dużo pracy. Nie mielibyśmy także okazji, aby potrenować za pomocą specjalnie dobranych do tekstu ćwiczeń.

"Cold little hand" to jedna z książek większego cyklu, który zostaje wydawany przez mój ulubiony Edgard. Niewielkich rozmiarów (mieszcząca się w damskiej torebce) książeczka to połączenie przyjemnego czytania, trzymającego w napięciu kryminału oraz nauki języka angielskiego na poziomie B1-B2 (średnio zaawansowany). Jak wygląda zatem nauka z tą książką?

37 rozdziałów  tworzy całkiem zgrabnie i interesująco napisany kryminał (oczywiście w języku angielskim). W każdym rozdziale znajduje się tekst kryminału wraz z wytłuszczonymi słowami do nauki. Zazwyczaj tekst ten ma długość dwóch stron. Po nim przechodzimy do ćwiczeń - krzyżówek, uzupełnianek, tabelek, łączenia synonimów i antonimów, tworzenia zdań z nowymi słówkami czy podawania definicji. Tym samym, na bieżąco ćwiczymy nowo poznane wyrazy.

Aby ułatwić czytelnikowi naukę, na marginesach książki znajdują się wszystkie słówka wraz z tłumaczeniem. I tak przy każdym rozdziale. Na końcu książki umieszczony został słowniczek oraz odpowiedzi do wszystkich ćwiczeń.  Według mnie świetna metoda nauki języka angielskiego, pozwalająca nie tylko na opanowanie nowego słownictwa, ale i na wykształcenie w nas szybkiego czytania w obcym języku.

Po cichu liczę na to, że Edgard zdecyduje się na wydanie podobnych książek w innych językach. Marzy mi się hiszpański albo japoński! Może kryminały nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, lecz z pewnością pomysł połączenia go z aktywną nauką to strzał w 10!

Czy mieliście już okazję testować jedną z tych książek? Co uważacie o takiej metodzie?

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Edgard

8.13.2013

"Oenone" Agatha Rae


Kiedy mam okazję przeczytać książkę w innym języku niż polski, cieszę się na samą myśl o połączeniu przyjemnego z pożytecznym. Co prawda, czytam wtedy dwa razy dłużej, ale potem satysfakcja jest podwójna. Tym razem z wielką przyjemnością sięgnęłam po debiutancką  powieść Agathy Rae, która była mi dotąd znana jako Joanna Bogusławska i której książki dotychczas podbiły moje serce. (Recenzję książki "Popkultura - Pop czy Kultura" umieściłam na blogu dwa lata temu, a oryginalnej "Teaching English through culture" w kwietniu). Otwierając pierwszą stronę (a dokładniej klikając na odpowiednią strzałkę w moim czytniku) powieści liczyłam na wciągającą, tajemniczą i lekką powieść. I przyznam, że jeszcze nie spotkałam się z tak oryginalnym pomysłem na fabułę. Co prawda na co dzień unikam książek z gatunku fanatasy, ale "Oenone" to połączenie doskonałej powieści obyczajowej z nutką magii.

Evelyn jest młodą i atrakcyjną kobietą, oddaną pracy w wydawnictwie WORDS. Jej życie toczy się gdzieś między jej przytulnym mieszkaniem, kawiarniami, spotkaniami z najlepszą przyjaciółką Laurą i pracą w wydawnictwie gdzieś w Bostonie. Evelyn po rozstaniu z ukochanym, z którym myślała spędzić resztę życia, tęskni za bliskością i czułością kogoś wyjątkowego. Jej sympatię wzbudza przystojny Jeff, który jest typem mężczyzny wzbudzającym w kobietach podziw i pożądanie. Jest tylko jeden problem. Jeff jest szefem Evelyn. Dni w wydawnictwie mijają Evy na pracy i plotkach z Laurą, która od wielu długich lat żyje w szczęśliwym i pełnym miłości małżeństwie z Brucem.

Evelyn jeszcze nie wie, że Jeff jest nią równie zainteresowany.  Kobieta spędza wieczory na marzeniach o chwilach spędzonych z tym jednym. Nadchodzi dzień w którym Jeff proponuje jej wspólny wyjazd na jedno z ważnych spotkań biznesowych, na którym mają wyłonić przyszłych autorów wydawanych przez nich książek. Po sesjach prezentacyjnych przychodzą wolną wieczory zbliżające Jeffa i Evelyn do siebie. Wszystko wydaje się toczyć jak w bajce. Po wspólnie spędzonej nocy kochanek informuję Eve o tym, aby nie robiła sobie względem niego większych nadziei. Tak oto wielka bańka z marzeniami pryska.

Dokładnie w tym samym czasie Laura zaniepokojona guzkiem na piersi, który wyczuła podczas jednej z kąpieli siedzi spięta na fotelu lekarskim słuchając swego wyroku - rak piersi drugiego stadium. Czeka ją intensywne leczenie obejmujące chemoterapię i prawdopodobnie mastektomia. Jej życie małżeńskie czekają wyjątkowo ciężkie i zalane łzami, niepokojem dni. Ich sielskie życie nagle zamienia się w piekło.

Przyjaciółki są dla siebie wielkim wsparciem od samego początku. Każda z nich przeżywa tragedię, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Podczas jednej z wizyt u lekarza Laura znajduje w poczekalni enigmatyczną ulotkę o usługach szamanki Alysse. Zaintrygowana kobieta wyszukuje w internecie informacji na temat uzdrowicielki i zachęcona samymi pozytywnymi opiniami, udaje się na wizytę. Już po pierwszej sesji czuje się bardziej pewna siebie, optymistyczna i ...zdrowsza. Laura jest zachwycona nie tylko postacią samej Alyssy, niosącej tyle energii, ale też dziką zielenią jej oczu. Wkrótce potem okazuje się, że guz zniknął. Evelyn skuszona wizją posiadania miłości Jeffa również umawia się z Alysse.

W ten sposób kobiety otwierają puszkę Pandory. Jedno nieszczęście godni drugie, a życie Jeffa i Bruce'a przewraca się do góry nogami. Kim lub czym jest zielonooka Alysse? Czy Eve i Laurze uda się naprawić popełnione błędy?

Powieść reklamowana jest jako fantasy z domieszką mitologii. Ja jednak odebrałam ją nieco inaczej. Do około 150 strony była to świetna i dobrze prowadzona powieść obyczajowa. Omawiała problemy samotności, idealnego związku, któremu przyszło zderzyć się ze śmiertelną chorobą, realiów pracy w wydawnictwie, niespełnionej miłości i wspinaniu się po szczeblach kariery w wielkim Bostonie. Dopiero w momencie gdy Laura znajduje ulotkę, w powieść wkrada się nutka tajemnicy i ezoteryki. Warto zaznaczyć, że nie jest to nachalne i nie wylewa się z każdej ze strony. Jest raczej subtelne i intrygujące.

Mitologia grecka i związana z nią postać Oenone stanowi doskonałe uzupełnienie książki i jest podstawą do napisania przez autorkę kolejnych części książki. Jak już pisałam we wcześniejszej recenzji książki "Popkultura -pop czy kultura" uwielbiam styl autorki, który jest obecny również w "Oenone". Nawet gdybym nie wiedziała, kto kryje się pod pseudonimem Agatha Rae, poznałabym to po pierwszych 100 stronach książki. Uwielbiam, wprost kocham nawiązania autorki do filmów, muzyki, seriali, które zwyczajnie spisuje na kartce i potem przeszukuje wytrwale internet.

Świetna, świeża i wyjątkowo oryginalna powieść. Czekam z niecierpliwością na kolejne książki autorki. Jestem jej wielką fanką i to nie od dziś.

Za e-booka ogromnie dziękuję autorce.


7.11.2013

"Słownik polsko-japoński"


Od początku wakacji postanowiłam przypomnieć sobie całą wiedzę zdobytą podczas lekcji japońskiego. Miałam bardzo dużą przerwę w nauce i podchodzę do tego z dużą obawą. Bardzo szybko umykają z głowy podstawowe znaki i zasady tworzenia przymiotników czy rzeczowników.

Słownik polsko-japoński to już drugi słownik dla uczących się języka japońskiego wydawnictwa Edgard. Pierwszą wydaną przez nich pozycją był słownik japońsko-polski, o którym również pisałam. Słownik jest efektem pracy pani Ewy Krassowskiej-Mackiewicz, która znana jest miłośnikom języka japońskiego z licznych podręczników i książek. Osobiście podchodzę do książek pani Ewy z wielkim zaufaniem, gdyż zdążyła już zarazić mnie miłością do tego pięknego języka.

Słownik polsko-japoński zawiera ponad 12 000 haseł w języku polskim oraz jego 32 000 ekwiwalentów w języku japońskim. Dla ułatwienia słówka japońskie zapisane są w trzech formach: romanji, hiraganie oraz katakanie. Całość zamknięta jest na ponad 400 stronach słownika oprawionego w twardą oprawę. Nie da się ukryć, że słownik jest niezastąpiony na każdym etapie nauki języka japońskiego.

Bardzo przydatne byłoby, gdyby wydawnictwo zdecydowało się na wydanie słowników (polsko-japońskiego oraz japońsko-polskiego) w jednym tomie. Ułatwiłoby to naukę języka i rozwiązywanie zadań leksykalnych.

Za słownik dziękuję Wydawnictwu Edgard


6.09.2013

Angielski fiszki Konwersacje dla zaawansowanych


Udoskonalanie języka angielskiego nie ma u mnie końca. Niemałą satysfakcję daje mi nauka języków na coraz bardziej zaawansowanych stopniach.  Przez ostatnie trzy tygodnie z uporem maniaka testowałam fiszki  z konwersacjami dla zaawansowanych wydawnictwa Edgard. Malutkie, mieszczące się w torebce pudełeczko zawiera 500 fiszek, dzięki którym pogłębimy naszą wiedzę z takich dziedzin jak polityka, środowisko, osobowość, szkoła, pieniądze czy wygląd zewnętrzny.

Mimo, że od kilku ładnych lat dość pilnie uczę się angielskiego, niektóre ze słówek były mi całkowicie nieznane. Ich użycie poparte jest bardzo specjalistycznymi zdaniami z dziedziny chociażby polityki, która zwyczajnie nie leży w kręgu moich zainteresowań.  Metoda nauki z fiszek już od bardzo dawna cieszy się u mnie dużym zaufaniem. Jednak korzystając z tej metody nie można zapominać o systematyczności.  Jak wyglądała moja nauka?


  • Starałam się uczyć z fiszek codziennie (nie zawsze mi to wychodziło)
  • Każdego dnia zakładałam opanowanie 20-30 fiszek, w zależności od tego, ile z nich było mi już wcześniej znane.
  • Naukę w kolejnych dniach zaczynałam od powtórki materiału, po czym przechodziłam do nowej partii.
  • Fiszki całkowicie przeze mnie opanowane lądowały za niebieską zakładką "Umiem". Te, które nadal sprawiały mi kłopot, zostawały w przegródce "Uczę się".
  • Wraz z postępem nauki coraz więcej fiszek lądowało za zakładką "Umiem".



Do pudełka z fiszkami wydawnictwo Edgard dołączyło program  na malutkiej płycie CD. Program o nazwie Aktywny Trening pozwala na sprawdzenie swoich umiejętności, zdobytych podczas tradycyjnej nauki. Jeżeli mamy problemy z wymową, lektor na płycie rozwieje wszystkie wątpliwości. Ja zrezygnowałam z pomocy programu, chociaż z pewnością dla większości będzie świetnym dodatkiem do całości.

Za fiszki dziękuję Wydawnictwu Edgard

5.23.2013

"Jak mówimy...? Gramatyka angielska - łatwa i przyjemna" Izabella Rodzik-Sambierska


Książka "Jak mówimy...? Gramatyka angielska - łatwa i przyjemna" jest pozycją, która doskonale nadaje się do wszelakich powtórek - egzaminy, certyfikaty, matura. Jednak raczej nie polecam jej osobom, które nigdy nie miały kontaktu z językiem angielskim. Podręcznik ten zawiera teorię (bez ćwiczeń) popartą licznymi przykładami, porządkującą czasy, wyrażenia gramatyczne oraz interpunkcję.

Autorka zaczyna od omówienia czym jest język angielski, jak i gdzie powstał - podaje tło historyczne. Następnie dość obszernie opisuje cechy charakterystyczne tego języka pod kątem fonetyki, intonacji, akcentów i rytmu. Ten rozdział to zdecydowanie dobry wstęp dla osób początkujących. Szkoda, że w dalszych rozdziałach zupełnie zrezygnowano z ćwiczeń sprawdzających zdobytą wiedzę, bo znacznie podniosłoby to atrakcyjność książki.

Książka nie różni się znacznie od innych tego typu wydawanych na rynku. Niemniej jednak  jest to pozycja rzeczowa i konkretna. Teoria objaśniona jest w sposób jasny i całkiem przystępny, nawet dla młodszych uczniów. Świetnie byłoby, gdyby autorka wydała kolejną część książki, tym razem w całości poświęconą ćwiczeniom na znajomość gramatyki.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Poltext

4.22.2013

"Teaching English Through Culture" Joanna Bogusławska, Agata Mioduszewska


Odkąd przyjechałam z Helsinek trochę odzwyczaiłam się od języka angielskiego. Dlatego, aby nie wypaść z obiegu, regularnie uczę się nowych słówek, korzystam z platform naukowych, fiszek i czytam artykuły w języku angielskim. Tym razem moje zainteresowanie wzbudziła książka, dedykowana nauczycielom języka angielskiego. Nie dość, że z pewnością ułatwi ona pracę pedagogom, to dla osób zaawansowanych będzie świetną "ćwiczeniówką".

Autorkami książki są dwie młode kobiety, które mogą pochwalić się dyplomem filologii angielskiej. Obie całe dnie oddają swej pasji jaką jest nauczanie w szkołach wyższych, czytanie literatury angielskiej oraz spędzanie czasu na zagłębianiu wiedzy z kultury/popkultury amerykańskiej. Na podstawie swoich doświadczeń postanowiły wydać książkę, która będzie idealnym narzędziem pracy dla innych nauczycieli.

Książka uczy języka angielskiego w oparciu o kulturę angielską i amerykańską. W trzynastu rozdziałach zostało opisanych 13 świąt oraz rocznic, jakie obchodzone są w krajach, w których włada się językiem angielskim ( np. Halloween, Dzień Niepodległości, Święto Dziękczynienia). Każdy rozdział zawiera kilka czytanek, na różnym stopniu trudności i dlatego można wybrać te, które są dla nas odpowiednie lub przerobić wszystkie po kolei. Do każdego tekstu autorki wymyśliły ćwiczenia, które mają na celu wzbogacenie słownictwa, ćwiczenia pisania oraz prowadzenia żywych dialogów. Ma to ułatwić aktywną pracę uczniów w grupach. Ja prowadziłam długie dysputy z mężem. Warto podkreślić, że cały podręcznik jest w języku angielskim.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona takim niebanalnym poradnikiem dla nauczycieli. Być może dlatego, że nigdy dotąd nie spotkałam się z taką formą nauki. Materiału starczyło mi na 3 miesiące systematycznej nauki (2-3 razy w tygodniu). Polecam tym, którzy pragną odświeżyć nieco swoją wiedzę i udoskonalić słownictwo. Jeśli macie partnera do konwersacji, ta książka będzie dla Was idealna.

Zajrzeć do książki można tutaj

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Poltext

3.27.2013

Nauka kaligrafii podczas nauki języków azjatyckich


Każdy kto kiedykolwiek zaczynał uczyć się języków azjatyckich wie, że w początkowych etapach nauki najwięcej problemów sprawia nauka kaligrafii. Nie jest nam łatwo przyzwyczaić się do nowego pisma, które  przypomina raczej hieroglify niż pismo użyteczne na co dzień.  Na szczęście są już na naszym rynku dostępne pozycje do nauki kaligrafii języków azjatyckich, wydane przez Wydawnictwo Edgard.

Przetestowałam książki do nauki dwóch języków - japońskiego i chińskiego.




Japoński - Kaligrafia
W tej niepozornej objętościowo książce (94 strony) znajdzie się wszystko to, co potrzebne jest początkującym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z japońskim. We wstępie autorzy wyczerpująco opisują czym jest kaligrafia i kanji oraz to, w jaki sposób korzystać z książki. Bardzo mnie cieszy, że na początku został też umieszczony alfabet hiragana i katakana, łącznie z kolejnością stawiania kresek i zasadami czytania. Po obszernym wstępie przechodzimy do konkretnych rozdziałów, w których poznać można słownictwo z konkretnych dziedzin takich jak liczebniki, żywioły, czas, człowiek, zwierzęta itp. Łącznie jest to 200 podstawowych znaków ujętych w 13 kategorii. 

Każdy znak umieszczony jest w niebieskim polu, a tuż obok niego umieszczono dwa rodzaje czytania oraz kilka złożeń, co dodatkowo wzbogaca język i słownictwo. Pod tymi informacjami znajdują się kratki uczące nas kolejności stawiania kresek, a także miejsce na samodzielne ćwiczenie. Tego miejsca jednak nie jest dużo, dlatego autorzy na samym końcu książki dodali kilka stron extra, przeznaczonych właśnie na szlifowanie kaligrafii. Polecałabym jednak założenie osobnego zeszytu. Książka zawiera także alfabetyczny spis, słownik wszystkich słówek, które w niej się znalazły.

Książka będzie idealna dla początkujących, którzy pragną w przyszłości kontynuować naukę japońskiego.


                                                           Chiński - Kaligrafia
Książka ta jest nieco większa objętościowo niż jej kuzynka do nauki kaligrafii języka japońskiego. Liczy około 118 stron. Autorka tej książki we wstępie skupiła się na informacjach ogólnych dotyczących języka chińskiego, nie samej tylko kaligrafii. Pisze w niem nieco i historii pisma oraz kolejności stawiania kresek. W dalszych rozdziałach skupia się na zapoznaniu czytelnika z kategoriami znaków, które nie da się ukryć są dość trudne i momentami skomplikowane. Przysparzają uczniom znacznie więcej trudności niż chociażby pismo japońskie.  Tym samym według pewnych kluczy, zostało ułożonych w książce ponad 270 znaków, wraz z tłumaczeniem, wymową oraz przykładowym użyciem słów.

Tak jak w przypadku książki do nauki kaligrafii japońskiej jest to pozycja dla początkujących na poziomie A1-A2. Osoby, które już mają podstawy języka chińskiego powinny wybrać książkę na wyższym poziomie, która skupia się bardziej na rozszerzeniu słownictwa, uczy dialogów czy konstrukcji zdań.




Za książki dziękuję Wydawnictwu Edgard

3.05.2013

"Żegnajcie błędy! Angielski dla Polaków." Praca zbiorowa


Mimo, że uczę się języka angielskiego już ładnych parę lat (chyba już ponad 10 nawet), to często zdarza mi się popełniać proste błędy. Do końca nie wiadomo z czego to wynika, ale Polacy mają tendencje do robienia podobnych błędów językowych.  Podręcznik "Żegnajcie błędy opracowany został przez absolwenta filologii języka angielskiego - Bartosza Czartoryskiego - pracującego na co dzień jako lektor oraz publicysta. Drugim autorem jest  Terence Clark-Ward, absolwent Lancaster University, który także zajmuje się nauczeniem tego języka.

Nie da się ukryć, że większość z nas ma ten sam problem - dużo rozumie, ale za dużo powiedzieć nie potrafi. To właśnie w tym tkwi główny problem. Brak pewności siebie wynika ze słabej znajomości języka. Książka ma na celu ukazanie najczęstszych błędów, które popełnia się podczas mówienia tzw. kalki językowe. Chodzi tutaj o nieporozumieniach językowych np. "dziękuję z góry" - "thank you from the mountains". Każdy, kto dłużej uczy się języka angielskiego wie, że to błędne i nieco śmieszne stwierdzenie, jednak są osoby, które nadal posługują się takimi zwrotami.

Inną kwestią są false friends - wyrazy, które brzmią bardzo podobnie do słów polskich, ale znaczą zupełnie co innego np. pasta to nie pasta do zębów, a makaron. Mam nadzieję, że nakreśliłam trochę problematykę podręcznika. W książce znajduje się 5 rozdziałów, a w każdym po 5 dialogów ułożonych w taki sposób, aby ukazać najpowszechniejsze błędy. Po każdym z dialogów autorzy bardzo szczegółowo objaśniają każdą z użytych form/zwrotów i tłumaczą dlaczego jest ona poprawna i gdzie popełniane są najczęstsze błędy i dlaczego.

Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i z czystym sumieniem polecam ją wszystkim tym, którzy chcą "rozwinąć swoje skrzydła" i podszkolić się w języku angielskim. Podręcznik polecany jest osobom, które znają już język na poziomie B1-C1. Do całości dołączona jest płyta mp3 z wszystkimi dialogami, które znajdują się w książce.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Poltext

1.28.2013

Angielski Testy leksykalne dla średnio zaawansowanych


Uwielbiam uczyć się leksyki. Nigdy nie miałam większego kłopotu z nauką słówek, kolokacjami,  słowotwórstwem i błyskawicznym wynajdywaniem synonimów. Wszystkie podręczniki i książki do nauki leksyki sprawiają mi niemałą radość. Co innego gramatyka, ale dzisiaj nie o niej.

Po długotrwałej nauce z fiszek, postanowiłam nieco odsapnąć i powrócić na chwilę do tradycyjnej metody nauki z książki. Po dość długim czasie korzystania z kursów on-line i prostokątnych karteczek, była to dla mnie miła odmiana. I chyba o to chodzi w nauce języków obcych. Częsta zmiana technik nauki, materiałów, sposobów nauki, a nawet miejsc, w których się uczymy, korzystnie wpływa na naszą wydajność. Naukę trzeba urozmaicać, dzięki temu nie staje się nudna i monotonna.

Książka, którą przetestowałam tym razem, to niepozorna (około 130 stron), acz bogata w materiały pozycja sprawdzająca naszą leksykę. W środku znajdziemy testy utrwalające znajomość słownictwa na poziomie średnio-zaawansowanym. Tematyka jest dość szeroka. Od historii i polityki, poprzez życie codziennie, kończąc na zagadnieniach związanych z mediami i prasą. Jak wyglądają przykładowe zadania?  Jedne polegają na wyszukaniu z długiego tekstu (przypominającego notkę prasową, krótką informację popularno-naukową) słówek, które odpowiadają definicją podanym poniżej. Jeszcze inne ćwiczenia są typowymi wykreślankami lub uzupełniankami. Na końcu książki oczywiście znajduje się klucz do zadań. Jak widzicie, podręcznik zapewnia szereg rozmaitych testów, które w bardzo tradycyjny sposób "wkładają" i porządkują naszą wiedzę.

Osoby, które dopiero zaczynają naukę na poziomie B1, będą potrzebowały podczas rozwiązywania ćwiczeń słownika. No i tutaj kłania się następna pułapka. Starajcie się nie korzystać z internetowych słowników. Wiem, że trwa to szybciej, jednak nie jest tak bardzo efektywne, jak ręczne sprawdzenie w słowniku. Osobiście posiadam dwa ogromne Oxfordzkie słowniki angielsko-angielskie bazujące na definicjach i jest to dla mnie straszną frajdą, kiedy mogę przebrnąć przez setki stron w poszukiwaniu enigmatycznego słówka. Tym sposobem lepiej zapamiętuje jego znaczenie, bo włożyłam w to znacznie więcej pracy niż typowe "kopiuj-wklej". I to tego Was zachęcam.

A tak już na zakończenie. Korzysta ktoś jeszcze z tradycyjnych, książkowych słowników?

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Edgard.

1.25.2013

Wyniki konkursu z platformą Multikurs.pl

Miło mi ogłosić, iż zwycięzcami są:

Karolina - sama byłam w takiej sytuacji na moim Erasmusie, więc doskonale Cie rozumiem
Isadora - za ten podziw w oczach gimnazjalistki :)
Kuki - za podkreślenie znaczenia poprawnego akcentu i świetną metodę motywacji "na plusy"

Gratuluje Wam dziewczyny!

Proszę wybierzcie sobie dowolny kurs ze strony Multikursu. Zarejestrujcie się na stronie i prześlijcie mi swój login oraz dokładną nazwę wybranego kursu. Wasze loginy i nazwy kursów przekażę osobie odpowiedzialnej za konkurs, która uruchomi Wam wybrany kurs na 3 miesiące.
Piszcie na : paulina.klos@gmail.com

Dla tych, którym nie udało się wygrać kursu, zachęcam do skorzystania z promocji -30%. Promocja trwa do 12.02.2013.


"Wielka gramatyka języka niemieckiego"



Coraz więcej osób z mojego otoczenia przekonuje się do nauki języka niemieckiego. Przychodzi to z jednak z czasem. Kiedyś już o tym pisałam i dziwie się czemu matematycy nie wpadli na pomysł jakiegoś algorytmu lub wzoru, który wyjaśniał by tę zależność. Zauważyliście, że niemiecki się albo kocha albo nienawidzi? W 99% przypadków wynika to z braku sympatii do nauczyciela, który uczył nas tego języka w liceum lub gimnazjum. Zawsze byłam wielką entuzjastką nauki języków obcych, jednak niemiecki odbijał mi się czkawką od pierwszej klasy podstawówki.

Wspomniałam o tym, że mąż uparł się na język niemiecki. Oprócz kursu on-line, korzysta także z tradycyjnych, książkowych metod. Ostatnio postanowił skorzystać z niedawno wydanej przez Edgard Wielkiej Gramatyki języka niemieckiego. Dlaczego wydawcy określili ją mianem wielkiej? Głównie z powodu objętości. Na 408 stronach znajduje się materiał przeznaczony zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych. Autorzy polecają ją także, jako pomoc, w przygotowaniach do matury oraz innych egzaminach językowych.

Co czeka na nas w środku? Aż 125 zagadnień, od podstawowych informacji dotyczących alfabetu i wymowy, po zdania podrzędnie złożone. Niezły rozrzut, prawda? Na samym końcu książki znalazły się testy jednokrotnego wyboru, sprawdzające poziom opanowania zagadnień z całego podręcznika, a także tabele gramatyczne i odpowiedzi do wszystkich zadań. Jestem pewna, że to wydanie będzie służyło samoukom przez cały etap edukacji języka niemieckiego.

Malutkim minusem jest zbyt mała ilość miejsca, przeznaczonego na wpisywanie odpowiedzi. Nie wszędzie oczywiście, jednak są miejsca, gdzie ciężko upakować słówka typu durchschauen. Szczególnie, kiedy ktoś ma taki styl pisania, jak ja i stawia wszędzie ogromniaste litery. Mój mąż nie zauważył tego problemu, więc to tylko osobiste odczucie.

Czego wolicie się uczyć? Słówek czy gramatyki?

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Edgard

1.23.2013

Konkurs językowy! Wygraj dowolny kurs on-line.




Witajcie!  Ostatnio na blogu podzieliłam się z Wami swoją opinią o kursach on-line na platformie Multikurs.pl. Dzisiaj mam dla Was OGROMNĄ NIESPODZIANKĘ. Platforma Multikurs.pl ufundowała dla Was 3 miesięczny dowolnie wybrany kurs języka obcego. Do wyboru jest aż 9 języków na różnym stopniu zaawansowania. To od Was zależy czy wybierzecie kurs gramatyki, kompleksowy czy naukę słownictwa.

Pytanie konkursowe, na które należy odpowiedzieć pod tym postem brzmi:
"Co jest dla Was największą motywacją podczas nauki języków obcych"?

Na odpowiedzi czekam do piątku do godziny 20:00. Spośród Waszych wypowiedzi wybiorę 3 najbardziej dla mnie interesujące i inspirujące.

Wyniki podam na blogu późnym wieczorem w piątek. Osoby wygrane będą poproszone o rejestracje na platformie i podanie mi swoich loginów. Po przesłaniu mi informacji, podam Wam kody do uruchomienia  wybranych kursów.
Zachęcam do konkursu i zapoznania się z ofertą platformy Multikurs!



1.22.2013

"English for Active Communication" Piotr Domański


Podręczniki i książki do nauki języka angielskiego mają przeróżny układ. Czasami są przeładowane tabelami, rysunkami i setkami ćwiczeń, a czasem ich forma jest bardziej prosta i tradycyjna. Tak jest w przypadku publikacji "English for active communication". Książka została wydana w 2008 roku nakładem wydawnictwa Poltext, które specjalizuje się nie tylko w tematyce biznesu i marketingu, ale także wydaje bardzo ciekawe publikacje do nauki języków obcych (szczególnie bogata oferta dotyczy języka angielskiego, niemieckiego oraz rosyjskiego).

Książka została specjalnie opracowana dla osób pracujących w biznesie, którzy na co dzień współpracują z rynkami zagranicznymi i prowadzą z nimi negocjacje. Miałam pewne obiekcje przed otwarciem książki, z powodu takiej zapowiedzi na tylnej okładce. Miło się jednak zaskoczyłam. Uważam, że jest niesłychanie uniwersalna i nie powinna być definiowana jako ściśle biznesowa, bo może to zniechęcać samouków.

To, co przydało mi się najbardziej to rozdział poświęcony publikacjom naukowym i wystąpieniom konferencyjnym/publicznym. Bywa to przecież tak stresujące, że wszystkie znane słówka wylatują nam z głowy. Dobrze znam tę sytuację. Już chcę coś powiedzieć, kiedy nagle wszystkie synonimy są poza moim zasięgiem. Poza stresem, który czasem jest trudny do opanowania, należy mieć w zapasie zwroty, które można użyć w zastępstwie tych zapomnianych. I właśnie tę umiejętność można nabyć dzięki wspomnianej wyżej książce. Tym samym uczymy się przepraszać na 13 sposobów czy też składać reklamacje na 27. Autor podręcznika sporo miejsca poświęcić na omówienie zasad poprawnej korespondencji w języku angielskim, zarówno formalnym jak i nieformalnym.

Bardziej zaawansowani znajdą tutaj wzory kolokacji angielskich czy praktyczne zastosowanie gramatyki w tekstach i mowie.

Polecam książkę osobom o wyższym  stopniu znajomości języka, którzy chcą do perfekcji opanować poprawność jego użycia, zarówno w pisanego, jak i mówionego.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Poltext

1.14.2013

Profesor Henry Intensywny kurs - poziom średnio zaawansowany


Czy korzystaliście kiedyś z platform do nauki języków obcych? Może boicie się, że nauka nie będzie tak efektywna i stracicie czas, a przede wszystkim pieniądze? Przekonałam się, że korzystanie z platform powoli wypierać będzie u mnie tradycyjne metody nauki. Na stronie Multikurs.pl znajdziecie  kompleksowe kursy do nauki 9 języków obcych, w tym tak egzotycznych jak arabski i chiński. Wybieracie opcje, która najbardziej Wam odpowiada. Jeśli macie w sobie dużo zapału i motywacji 3 miesięczna opcja powinna spełniać Wasze oczekiwania. Istnieje możliwość wykupienia kursu na 6 lub 12 miesięcy. Wszystko zależy od Was.

Ja wypróbowałam kurs angielskiego dla średnio zaawansowanych. Po zalogowaniu się na stronie, można korzystać z kursu gdziekolwiek jesteśmy, nawet podczas nudnych wykładów czy w przerwie na kawę w pracy. W skład całego kursu wchodzi aż 18 bardzo intensywnych lekcji, podczas której ćwiczymy gramatykę, rozumienie ze słuchu, uczymy się nowych słówek oraz budowanie dłuższych dialogów. Po zakończeniu jednostki danej lekcji program sam wylicza procent naszej poprawności, który możemy doskonalić do woli.

Najlepiej oceniam naukę słówek. Najpierw słówka odczytywane są przez lektorów. W kolejnym ćwiczeniu, angielskie słówka bez tłumaczenia czytane przez speakerów należy przyporządkować do polskiego znaczenia, a w następnym zadaniu sami wpisujemy słówko we wskazane miejsce. Kolorowa i zabawna grafika sprawia, że nauka jest przede wszystkim świetną zabawą i relaksem. Przyznajcie, że bardzo pożyteczną zarazem. Po zakończeniu każdej lekcji na użytkownika czeka ciekawostka, a po kilku jednostkach lekcyjnych test sprawdzający zdobyte dotychczas umiejętności.

Zachęcam wszystkich. Ja jestem zachwycona i namówiłam już męża i koleżankę na wybrane kursy, za co są mi bardzo wdzięczni. Mój ukochany wreszcie polubił niemiecki - jego zmorę z czasów licealnych, a przyjaciółka już szykuje walizki na wakacje w Madrycie. Niematerialna rzecz, a przynosi wiele radości. Polecam!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...