Etykiety

audiobook (11) czekolady (1) filmowo (81) herbaty (3) kawy (6) kącik językowy (74) kolman (2) książkowo (395) muzycznie (14) ogłoszenia drobne (6) prywatnie (130)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty

4.04.2015

Życzenia Świąteczne

Wszystkim czytelnikom Biblioteczki Kolmanki życzę spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych. Udanego odpoczynku i czasu na wspaniałe lektury!


7.19.2013

Rewelacyjne notesy dla książkomaniaków

Ostatnio pisałam Wam o wspaniałym Moleskine Wellness Journal, który stał się moją własnością. Korzystam z niego już dobre 2 tygodnie i nie wyobrażam sobie bez niego dnia. Notes ten pomaga mi nie tylko w planowaniu ćwiczeń i diety, ale stał się kopalną przepisów kulinarnych, inspiracji i wszelakich informacji o moim stanie zdrowia. Zawsze miałam słabość do gruntownego spisywania wszystkiego, katalogowania, porządkowania na papierze.

W lipcu postanowiłam zainwestować w kolejny notes z tej serii - Moleskine Book Journal (zerknijcie na filmik umieszczony poniżej). Pierwsza jego część składa się z uporządkowanych alfabetycznie stron, na którym opisujemy wrażenia z lektur, wpisujemy ulubione cytaty i inne informacje, które okazały się dla nas cenne. Druga część to już nasza inwencja. Do kalendarza dołączone są bowiem naklejki z nazwami etykiet. To od nas zależy jakie etykiety przykleimy i jak prowadzić będziemy nasz notes. Jak dla mnie genialne i niesamowicie wygodne.



Już czaję się na notes filmowy i boję się, że na tym nie poprzestanę.

Prowadzicie spisy przeczytanych lektur? Zdecydowalibyście się na zakup podobnego notesu?

7.04.2013

Systematyczność i motywacja a zdrowy styl życia

Przyszły upały."Lato wybuchło z całych sił" jak śpiewa mój ulubiony wokalista. W takie dni bardzo trudno o motywację do ćwiczeń fitness, biegania i jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Mimo, że przez cały ostatni rok nigdy nie brakowało mi motywacji, teraz strasznie ciężko przychodzi mi ruch. Musiałam zrobić coś, co pomogłoby mi zapomnieć o lenistwie i podczas ćwiczeń dawać z siebie 100%. Nie mam co prawda zbędnych kilogramów, ale znacznie lepiej się czułam, gdy intensywnie ćwiczyłam.

W okolicach czerwca moja motywacja i systematyczność spadły prawie do zera. Zdarzały mi się dni, w które odpuszczałam sobie wieczorny jogging lub zajęcia z jogi. Wprowadziłam kilka zmian, które mam nadzieję, pomogą mi odzyskać dawny entuzjazm.

1. Planowanie! Dzień wcześniej muszę rozpisać sobie to, co planuję zjeść drugiego dnia (5 posiłków dziennie co 3 godziny) oraz w jakich godzinach i co ćwiczyć.  Skusiłam się na zakup notesu Moleskine Wellness Journal (samo zdobycie notesu było niezłą gimnastyką, bo trudno je dostać). Genialny notes! Zerknijcie na filmik poniżej.




2. Biegam zazwyczaj po godzinie 21, kiedy temperatura znacznie spada. Do biegania zachęciłam męża, bo w towarzystwie biega się najlepiej. Wiem, że na facebooku działają grupy, które zrzeszają miłośników joggingu z konkretnych miast w Polsce i wspólnie umawiają się na biegi.

3.Urozmaicam ćwiczenia. Jednego dnia ostro trenuje przez godzinę, a kiedy przyjdzie chwila lenistwa wybieram lżejsze ćwiczenia jogi lub pilatesu. Kiedyś albo ćwiczyłam bardzo intensywnie albo w ogóle darowałam sobie wysiłek. To straszny błąd i całkiem łatwo o wymówki.

4. Zrezygnowałam z zajęć grupowych. Doszłam do wniosku, że nie odnajduje się w grupie. Wolę sama, w domowym zaciszu i w swoim tempie wykonywać każde ćwiczenia. Przez lata nagromadziłam tyle płyt z ćwiczeniami, że spokojnie starczą mi na długi czas.

5. Wróciłam do czytania magazynu Runners World i to chyba jest dla mnie największą motywacją. Szczególnie gdy czyta się o ludziach pokonujących swoje słabości. Kupuje także "Shape" jednak coraz częściej mam wrażenie, że jakość niektórych artykułów pozostawia wiele do życzenia. Według mnie zakup butów do biegania i stroju za 500 - 1000 złotych, wcale nie doda mi ani uroku ani odwagi, a tym bardziej motywacji. Swoje ciuchy do ćwiczeń kupiłam na wyprzedażach za mniej niż 100 złotych.

6. Zastawiam się nad wprowadzeniem diety zgodnej z grupą krwi? Na dniach pojawi się na blogu recenzja książki, jednak zastawia mnie czy ktoś z Was na dłuższą metą miał z tą dietą do czynienia?

Ćwiczycie w upały? Czy robicie sobie leniwe wakacje bez ćwiczeń? A jeśli już ćwiczycie, to co daje Wam największą motywację?

2.11.2013

Krótka przerwa z powodu...

Moi drodzy

Na kilka dni (do piątku) chwilowo zawieszam jakąkolwiek działalność na blogu. 14 lutego bronię swojej pracy magisterskiej i obecnie nie potrafię skupić się na czymś innym. Ubolewam z tego powodu, ale mam nadzieję, że od nowego tygodnia, znowu ruszę pełną parą.

Proszę trzymajcie za mnie kciuki w czwartek:)

Zestresowana Kolmanka

1.26.2013

Moje życie w Helsinkach - part 1


Większość z Was wie, że ostatnie miesiące spędziłam na wymianie studenckiej w Finlandii. Jakoś jeszcze nie miałam okazji, aby zdać Wam relację z tej niesamowitej i niezapomnianej podróży. Raz na jakiś czas będę zaskakiwała Was kolejnymi zdjęciami oraz porcjami ciekawostek z jednego z najzimniejszych europejskich stolic. Na zdjęciu powyżej widzicie najbardziej znany i reprezentacyjny budynek Helsinek. Jest to Katedra Luterańska zbudowała w stylu neoklasycznym, stojąca na Placu Senackim. Przez okrągły rok obległa jest przez turystów z całego świata. Nie trudno się dziwić, bo robi ogromne wrażenie z racji swoich rozmiarów.

Pojechałam (z mężem) 1 września, bo właśnie wtedy zaczyna się w Helsinkach rok akademicki. Na zdjęciu obok widzicie mnie (nie wiem, czemu jestem  pochylona jak M.Jackson) przed gmachem uczelni, na której studiowałam - University of Helsinki. Z racji zainteresowań i pasji wybrałam kierunek Neuroscience, czyli prościej mówiąc - neurobiologię. Tutaj w Polsce także próbuje swoich sił w Katedrze Neurobiologii, więc nikogo zbytnio ten fakt nie powinien dziwić:) O tym jak wyglądają studia za granicą, napiszę w kolejnych odsłonach.

We wrześniu najcieplejsze dni zaszczycały nas temperaturą oscylującą w okolicach 19 stopni. Przyznam szczerze, że było to dla mnie błogie wybawienie, po tak upalnym lecie. Niestety z czasem bardzo dotkliwie odczułam brak słońca. Mówię tutaj o totalnym braku słońca. O godzinie 9 rano robiło się w miarę jasno i taki stan rzeczy trwał do 14:30-15:30, kiedy to zapadał zmrok. Przepłaciłam to totalnym desynchronizacją swojego zegara dobowego. Spałam po 10-11 godzin i wiecznie chodziłam niewyspana. Jak sobie z tym poradziłam i jak radzą sobie Finowie? Tego także dowiedziecie się z kolejnych postów.

Niestety nie mogę pochwalić się ilością zwiedzonych miejsc i zabytków, bo zwyczajnie nie miałam na to czasu. Oprócz studiowania i obowiązkowych zajęć, odbyłam staż w jednym z tamtejszych laboratoriów medycznych, oznaczając charakterystyczne markery chorobowe w mysich skrawkach mózgowych osobników chorych na Zespół Tourette'a.

Jednak to, co tworzyło niezapomniany klimat, to ludzie mnie otaczający. Poznałam wielu przesympatycznych, życzliwych i kochanych studentów, dzięki którym mój pobyt wzbogacony był także w liczne rozrywki. Ale o tym innym razem. A jest o czym pisać.

Macie jakieś pytania związane z życiem w Helsinkach? Może chcielibyście dowiedzieć się czegoś, co ułatwiłoby Wam planowaną podróż do tego miasta? Czekam na Wasze pytania. Z chęcią odpowiem na wszystkie.

10.17.2012

Zaplanuj swój czas


Od zawsze miałam małą obsesję na punkcie planowania, notowania, rozpisywania. Mój kalendarz zwykle wygląda jak jedna wielka gmatwanina kolorów i sekretnych zapisków. Z braku zbyt małej przestrzeni mój kalendarz zwykle wymaga dodatkowej interwencji z mojej strony - doklejenia stron, kieszonek na listy i pocztówki itp. 

Jednak znalazłam coś,co sprawiło nie tylko mój zachwyt ale i pozwoliło na bardziej przejrzyste zarządzanie swoim czasem. Mam na myśli 2planery. Jego układ znacznie różni się od standardowych notesów i kalendarzy. Składa się bowiem na kilka części:

Organizer: składa się z notesu z  dwoma szeregami typowych zakładek, na których zapisałam obszary, w których najbardziej chce się rozwijać. W moim przypadku były to "siłownia", "dieta", "język obcy", "czytanie", "wydatki" i "filmy". Po przejściu na konkretną zakładkę uzupełniałam swoje codziennie postępy i planowałam kolejne. I to wszystko w jednym miejscu. Przyznajcie, że bardzo wygodne?


 Organizer

Szkicownik: Znajduje się na końcu kalendarza, jednakże ja z niego nie korzystałam. Pewnie sprawdzi się do szybkich notatek, zapisywanych podczas rozmów telefonicznych. Jak widać na załączonym niżej obrazku, może stać się zbiorem ulubionych cytatów lub interesujących wywodów - źródłem inspiracji i motywacji.

 Szkicownik

Terminarz: Zlokalizowany z dolnej części 2planera. Ma strukturę typowego kalendarza z tasiemkową zakładką. Po rozłożeniu kalendarza mamy przed oczami plan całego tygodnia. 

Terminarz

Całość prezentuje się imponująco. W jednym miejscu, w małym, niepozornym kalendarzu zmieści się wszystko, co jest pomocne w organizowaniu sobie pracy. Na stronie internetowej Multiplanerów można przebierać i wybierać spośród różnych rozmiarów i struktur (dostępna jest także wersja 3planera z dodatkowym notesem pod kalendarzem). 

Na filmie poniżej zaprezentowano jak korzystać z multiplanera:


Jakie są Wasze odczucia? Skorzystacie z tego pomysłu?

8.13.2012

Pomysł na nowy projekt - potrzebna Wasza opinia

Ostatnio doszłam do wniosku, że przydałoby się wprowadzić coś nowego do tego bloga. Wpadłam na pomysł nowego projektu o dziwacznej nazwie - Schizofreniczne kino :) Potocznie zwany mind fucer, to film z gatunku takich, który zaskakuje, szokuje, czasami obrzydza, a już na pewno sprawia, że zaczynamy główkować. Przyznam, że tego typu kino lubię najbardziej. Opisywałam już na blogu kilka filmów tego rodzaju, chociażby "Donnie Darko" czy "Melancholia" i "Antychryst".

Wiem, że wielu ludzi również podziela takie zainteresowanie. To co, macie ochotę na nowy, filmowy cykl? Czekam na opinię i sugestie.

5.27.2012

Niedzielnym popołudniem

Dawno nic nie pisałam. Od dziś powracam już na pełnych obrotach. Po moim ostatnim spadku formy, załapałam taką motywację do nauki i pracy, że zapomniałam o całym świecie. Dziękuję Wam za pokrzepiające komentarze. Najbliższy tydzień przedstawia mi się mało ciekawie, z powodu niezliczonych zaliczeń, egzaminów na obu uczelniach. Już dawałam radę w takich sytuacjach, więc jestem pewna, że i tym razem pójdzie dobrze ;)

Jeszcze dziś na blogu zamieszczę recenzję filmu lub książki. Nie zdecydowałam jeszcze, jaką zachować kolejność.

Póki co zamieszczam Wam bardzo oryginalny i energetyczny utwór (o Łodzi, mieście w którym przyszło mi żyć) Comy, na której koncercie byłam tydzień temu. Oj się działo:)

5.11.2012

Ponarzekam sobie... tak troszkę :)

Dzisiaj jestem tak bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie, że postanowiłam sobie trochę ponarzekać, a nuż mi przejdzie :)

Pomijając zabójcza temperaturę i tłok w tramwajach, głównie rozchodzi się o permanentny brak czasu. Praca magisterska pisze się powoli, na zajęciach wymyślają coraz to ciekawsze dziwactwa (eseje, prezentacje,kolokwia), tonę w Erasmusowych papierach i z doskoku uczęszczam na kurs angielskiego, przygotowujący do wyjazdu. Na drugim kierunku - bajka. Nie mam na co narzekać. Moja neurobiologiczna pracownia jest zdecydowanie najlepsza na całym świecie (w moim mniemaniu ;)), a praca z mózgami to sama przyjemność. Październikowe wątpliwości dotyczące zabijania tych nieszczęsnych szczurów po badaniach odeszły w zapomnienie. Nauka to nauka i sumienie oraz lęki trzeba zostawić w domu głęboko w szufladzie.

Jednak coś za coś. Czasu jak na lekarstwo, a senność dopada mnie wszędzie. Mam wrażenie, że mogłabym przespać z 15 godzin i ciągle nie mieć dość. A tu Juwenalia w Łodzi i trzeba świętować ze znajomymi.

Ostatnio miałam strasznie dziwny sen, raczej z gatunku tych przyjemnych. Siedziałam w tramwaju pełnym ludzi. Każdy zajęty był swoimi sprawami, panował hałas i chaos. Ja obserwowałam świat za oknem. Przejeżdżaliśmy akurat przez malutką wieś. Przy jednym z domów, jakby w zwolnionym tempie zobaczyłam rozpromienioną, uśmiechniętą kobietę w słomkowym kapeluszu, która zbierała kwiaty i warzywa w swoim ogrodzie. A ten jej ogród! Piękne, kwitnące jabłonie, żywa zieleń, kolorowe tulipany. Kobieta była szczęśliwa, taka zrelaksowana. Wiedziałam, że zaraz włoży te kwiaty do wazonu, umyje owoce i zrobi z nich ciasto, a potem usiądzie w ogrodzie i pałaszując powoli to ciasto z pyszną kawą, rozsiądzie się z ulubioną książką. A my, w tym tramwaju pędziliśmy do swoich tysięcy obowiązków nie zauważając nawet, że zakwitły kasztany.

5.01.2012

Urywki z rozrywki czyli majówkowo

 Kolman i Kolmanka na rowerze wodnym :)

Kotki czekające na małe co-nieco

Przyciągamy koty jak magnes:)

Zdecydowanie zadowolona Kolmanka.

Zachód słońca nad jeziorem


A jak Wam mija majówka?:)

3.16.2012

Potrzebna motywacja i inspiracja

Od rana snuje się jak cień. Chodzę jakaś taka senna, pogoda, mimo, że urocza, nie nastraja do działania. Chwilowy kryzys. A tu pasowałoby zajrzeć do chińskiego, poczytać kilka książek, obejrzeć jakiś film czy też nadrobić zaległości w gazetach.


Co wy robicie, kiedy dopada Was taki dusiołek? Co jest dla Was motorem napędowym? Co staje się dla Was źródłem inspiracji w takich chwilach?

Czytujecie blogi czy po prostu podziwiacie sufit w mieszkaniu, tak jak ja obecnie? :)

3.09.2012

Bo warto realizować marzenia ;)




Trochę po czasie, ale dzielę się z Wami radosną nowiną. Dostałam się na Erasmusa do Helsinek! Już od września tego roku moim domem stanie się mroźna Finlandia. Bliscy się cieszą i chyba trochę martwią, ale mam nadzieję, że przywykną do tego faktu. Biedna babcia specjalnie szukała w encyklopedii gdzie leżą Helsinki i jest to dla niej "koniec świata". Dla mnie to spełnienie marzeń i szansa na rozwój, jakiej na pewno nie zmarnuję.

Przede mną nauka fińskiego! Bardzo trudno jest znaleźć szkołę językową, a jeszcze trudniej korepetytora z tego języka. Może ktoś zna i poleca?

Hmmmm Finlandia. Ten klimat i te biblioteki!










2.19.2012

Niedziela... dziwny dzień tygodnia

Od zawsze mam takie odczucie, że niedziela to strasznie dziwny dzień. W dzieciństwie ten dzień mijał spokojnie, powolnie, wręcz flegmatycznie. Czas spędzony z najbliższą rodziną, dom pachnący aromatem rosołu i odświętnych potraw, a potem kino familijne, spacer, rozmowy przy kawie.
Uwielbiałam obserwować jak słońce wędruje w te dni po pokoju, oświetlając kolejno fotele, szafkę z książkami, stół i obrazy na ścianie.

Teraz, kiedy mieszkam ponad 60 km od rodzinnego domu, bardzo rzadko spędzam ten dzień w taki sposób. I może dlatego niedziele są dla mnie małym koszmarem i dniem, w którym łapie mnie typowa niemoc. Siedzę i zastanawiam się nad życiem, obecnym i przeszłością. Może to strasznie banalne, ale przeraża mnie to, jak szybko upływa nasze życie. I po raz kolejny jestem na siebie strasznie zła, bo miałam tyle planów na weekend, a okazuje się, że jakoś...przegapiłam czas?

Ostatnio przy okazji szukania czegoś w moim rodzinnym domu, natrafiłam na moje stare pamiętniki. To zadziwiające ile we mnie było energii i motywacji, a przede wszystkim jaki zmysł planowania. Jeden z zapisów wyglądał tak:

"10:00 Film z rodzicami -> opisać po seansie swe wrażenia i puentę płynącą z fabuły
12:00-12:02 przerwa na toaletę
12:03 -12:45 puzzle z tatą
12:46 -12:47 skrupulatne mycie rąk
12:48 -13:30 obiad - zupa pomidorowa, ziemniaczki, wołowinka, surówka - całość ponad 600 kalorii
13:32 - leżakowanie, lenistwo
14:00 - przerwa na toaletę i przemyślenia "

Istny strateg! ;) Miałam może z 8-9 lat.

Przede mną ciężki tydzień. Ostatnio trochę chorowałam i mam nadzieję, że jutro odbędzie się moja ostatnia wizyta u lekarza. Przed tą całą zawieruchę ze zdrowiem, zaczęłam sesję dopiero w zeszłym tygodniu i przyjdzie mi z nią walczyć do 16 marca. Sesja na drugim kierunku zaliczona, została tylko ta na pierwszym. Chyba najgorsze za mną.

Ok, koniec narzekania. Muszę wziąć się w garść, bo nigdy nie wyjdę z tej stagnacji... :)

2.04.2012

Kącik językowy?

Zainspirowana trochę pomysłem Klaudynki, za co mam nadzieję, nie będzie na mnie zła, postanowiłam wprowadzić u także siebie kącik językowy. Od lat uczę się kilku języków i powiem szczerze, że to spore wyzwanie. Bo jak pogodzić naukę języków ze studiami, z pracą, z czytaniem? I jak się ich uczyć, aby nie mylić francuskiego z hiszpańskim, czy japońskiego z chińskim? Podobno kluczem do sukcesu jest SYSTEMATYCZNOŚĆ, czego mi rzecz jasna brakuje:( Mam nadzieję, że po jakimś czasie prowadzenia kącika, Waszych komenatarzach i spostrzeżeniach na temat nauki języków obcych, dojdziemy do pewnych wniosków i wyciągnięmy z nich lekcję na przyszłość. Kolejnym z celów prowadzenia tego kącika będzie wzajemna motywacja.

Poniżej moje skromne zbiory do nauki języków. Nie robiłam zdjęcia kserówek i niezliczonych materiałów do nauki języków, bo jest ich zbyt wiele i niestety wymagają segregacji i uporządkowania.

Co sądzicie o moim pomyśle?


1.21.2012

Gratka dla fanów A. Hepburn!


Oj długo czekałam na tę premierę. Chyba miesiąc leżała w koszyku jednej z księgarni internetowych. I tak oto się doczekałam! Przepiękny album z uroczą Audrey Hepburn zagościł w naszych księgarniach 18 stycznia! A co w środku? Niezliczona ilość zdjęć aktorki - zarówno tych filmowych jak i prywatnych, plus ciekawostki z życia Audrey i wspomnienia zaklęte w cytatach. Czy można chcieć więcej?


Sobota mija mi pod znakiem nauki. W tym roku przede mną wielkie wyzwanie - dwie sesje na dwóch uczelniach. Zapał jest, ale jak patrzę na te wszystkie wspaniałe i kuszące książki, które piętrzą się pod sam sufit, żałuje, że nie mogę poświęcić im więcej czasu.
Wieczorem/w nocy planuje uraczyć się jakimś filmem. Najlepiej komedią. Ten gatunek najbardziej mi relaksuje i "odmóżdża". Może polecacie coś zabawnego?
Jeśli nie film, to na pewno DVD z koncertem Adele - dostałam od męża w ramach akcji "miej coś z życia podczas sesji". Oglądał ktoś z Was? I jakie wrażenia?
A tymczasem, borem, lasem znikam, by zagłębić się w tajemniczych chorobach ośrodkowego układu nerwowego przy oparach rozgrzewającej kawy ananasowej:)
Miłej soboty!

1.03.2012

Noworocznie



Oj troszkę mnie tu nie było... Mam jednak dobrą wymówkę:)

Ostatnie sylwestrowe dni spędziłam ze znajomymi w Amsterdamie. Miasto dość specyficznie. Dla miłośników kultury i sztuki raczej nie jest godne polecenia (poza muzeum Van Gogha i Rembrandta). Zdecydowanie jest to raj dla rowerzystów - nigdy nie widziałam tyle rowerów w jednym miejscu i tak licznych ścieżek rowerowych. Odniosłam wrażenie, że turyści przyjeżdżają do Amsterdamu w jednym celu - marihuana i prostytutki (słynne red light, widziałam - przerażająco smutne).
Byłam pozytywnie zaskoczona porządkiem w komunikacji miejskiej - czyste i punktualne tramwaje, skanowanie kart przy wejściu, wysoka kultura. U nas niestety się tego nie uświadczy.

Jestem bardzo zmęczona po długiej podróży, nieprzespanych nocach i przeziębieniu, więc na tym skończę na dziś.

Na koniec pragnę życzyć Wam Szczęśliwego Nowego Roku, pełnego niecodziennych i ekscytujących zdarzeń, niezapomnianych książek oraz optymizmu i radości każdego dnia;)

12.24.2011

Świąteczne życzenia


Kochani! Nie będę życzyć Wam wspaniałych prezentów i wyśmienitych świątecznych potraw, bo jestem pewna, że to macie zagwarantowane. Nadszedł czas, który przede wszystkim powinniśmy spędzić z najbliższymi. Pragę Wam życzyć ciepłych, rodzinnych i pełnych miłości świąt. Abyście, pomimo braku śniegu, poczuli najszczerszą i najprawdziwszą magię tegorocznych świąt.

Kolmanka z mężem Kolmanem:)

12.14.2011

Wyniki loterii

Przepraszam Was, że piszę dopiero teraz. Jutro egzamin więc siedzę nad notatkami i żołądek podchodzi mi do gardła:)

Pragnę poinformować, że w loterii książkowej organizowanej przeze mnie i Wydawnictwo Znak, wylosowałam:

  • palinke14, do której powędruje książka "Niezłomny"
  • aerien, która pod choinkę otrzyma książkę "Bóg, kasa i rock'n'roll"


Serdecznie Wam gratuluje i proszę o wysyłkę adresu na maila podanego w dziale "o mnie" ;)

12.01.2011

Prezentów nadszedł czas... KONKURS

Kochani z okazji zbliżających się świąt Wydawnictwo Znak postanowiło zabawić się w Mikołaja. Z poniższych książek, których recenzje ukażą się niebawem, wybierzcie tą, którą chcecie otrzymać w prezencie. Najlepiej podać dwa tytuły.

Zadanie konkursowe jest proste: Jaka książka, która towarzyszyła Wam w świątecznym okresie, wywarła na Was największe wrażenie?

Tytuł wraz z uzasadnieniem, proszę wpisywać pod tym postem do 13 grudnia. Wśród Was wylosuje dwie osoby, które dostaną dodatkowy świąteczny prezent. Anonimy proszone są o pozostawienie adresu mailowego.

Dodatkowo każdy czytelnik bloga otrzymuje 30% rabat na zakupy w Wydawnictwie Znak. Kod rabatowy to: ktoczyta

Oto nagrody! Wybierajcie:

11.27.2011

Święta coraz bliżej, a zatem.....

....nadchodzi czas upragnionych prezentów. Dla maniaków książkowych wybór prezentu jest oczywisty. A co z rodzicami, dziadkami, współmałżonkiem, siostrami, braćmi i przyjaciółmi? Wydawnictwo Znak ułatwiło swoim klientom to arcytrudne zadanie. Na stronie www.prezent.znak.com.pl została stworzona wyszukiwarka prezentów. Wystarczy wpisać wiek, osobowość i zainteresowania obdarowywanej przez nas osoby i ...voila! Książki można dodatkowo nabyć z dużym rabatem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...